Zawsze byłem zdania, że "Zielona mila" to chyba nawet najbardziej przehajpowany film w historii kina. Ot, tandetna bajeczka składająca się na najbardziej ograne klisze i najprostszy szantaż emocjonalny. Z obsady jak dla mnie honoru broni nie płaczliwy Duncan tylko Sam Rockwell, który nawet przy najbardziej cienkim materiale potrafii dać z siebie wiele.
Dla mnie te oceny na Filmwebie są na zasadzie "10/10 bo mnie wzruszył", tak jak i wiele innych tanich wyciskaczy łez vide "Siedem dusz" czy "Chłopiec w pasiastej piżamie" :)
Dla mnie te oceny na Filmwebie są na zasadzie "10/10 bo mnie wzruszył", tak jak i wiele innych tanich wyciskaczy łez vide "Siedem dusz" czy "Chłopiec w pasiastej piżamie" :)
24-11-2024, 15:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2024, 15:56 przez Kryst_007.)





