Mój syn Ezra (2023) - niepoukładany emocjonalnie i życiowo, ale mający wielkie serce komik z Nowego Jorku porywa swojego autystycznego syna, którego matka za namową lekarzy zamierza przenieść do szkoły specjalnej oraz faszerować go psychotropami. I jadą wspólnie do Los Angeles, ponieważ pojawiła się szansa występu u Jimmy Kimmela.
Uwielbiam Bobby'ego Cannavale i mimo wszystko uważam go za wciąż niedocenianego aktora, który nie dostał jeszcze roli pozwalającej mu w pełni rozwinąć skrzydła. "Ezra" kręci się wokół niego i relacji z "trudnym" synem i ten aspekt jest największą wartością filmu. Młody poradził sobie nieźle, ale to Cannavale błyszczy jak diament, zostawiając w tyle resztę obsady (a przecież grają tu jeszcze Rose Byrne, Robert de Niro, Vera Farmiga).
Cannavale odrobił zadanie domowe, w bardzo przekonujący sposób portretując nowojorskiego komika. Dzięki słuchaniu niezliczonych ilości odcinków podcastu Joe Rogana i amerykańskich standupów myślę że dość dobrze liznąłem to środowisko. Komicy to często postacie tragiczne, które pragną wywoływać śmiech u innych, bo zagłusza on ich własną depresję, poczucie pustki, nieszczęśliwe dzieciństwo, nieudane małżeństwo. I dokladnie taki jest główny bohater.
Bardzo łatwo jest przeszarżować, ale Bobby tego na szczęście uniknął. Co oczywiście nie znaczy, że film nie jest pozbawiony wad. Dość mocno kuleje aspekt "kina drogi". Dało się z tego wycisnąć znacznie więcej. Tu mamy trzy lokacje na krzyż. Dwie piosenki w czasie przemierzania Stanów i tyle. Brak poczucia, że jest to trasa z jednego wybrzeża na drugie. No ale zapewne metraż filmu na to nie pozwalał.
Liczyłem też na większe rozwinięcie wątku lekarza i powiązań z farmaceutycznymi korpo. Tzn. w ogóle nie spodziewałem się tego wątku, ale jak zobaczyłem, że jest poruszany, a do tego mamy w obsadzie De Niro, który sam ma autystyczne dziecko i historię finansowania filmów dokumentalnych o tym jak szczepionki mogą powodować autyzm, to stwierdziłem, że fajnie gdy to rozwiną. Nie rozwinęli.
Brakuje też mocnego akcentu na zakończenie. W ogóle odniosłem wrażenie że ekipa za bardzo się spieszy z opowiedzeniem tej historii, przez co może się ona wydawać spłycona. Dlatego ostatecznie oceniam tę produkcję na 6.5/10
Uwielbiam Bobby'ego Cannavale i mimo wszystko uważam go za wciąż niedocenianego aktora, który nie dostał jeszcze roli pozwalającej mu w pełni rozwinąć skrzydła. "Ezra" kręci się wokół niego i relacji z "trudnym" synem i ten aspekt jest największą wartością filmu. Młody poradził sobie nieźle, ale to Cannavale błyszczy jak diament, zostawiając w tyle resztę obsady (a przecież grają tu jeszcze Rose Byrne, Robert de Niro, Vera Farmiga).
Cannavale odrobił zadanie domowe, w bardzo przekonujący sposób portretując nowojorskiego komika. Dzięki słuchaniu niezliczonych ilości odcinków podcastu Joe Rogana i amerykańskich standupów myślę że dość dobrze liznąłem to środowisko. Komicy to często postacie tragiczne, które pragną wywoływać śmiech u innych, bo zagłusza on ich własną depresję, poczucie pustki, nieszczęśliwe dzieciństwo, nieudane małżeństwo. I dokladnie taki jest główny bohater.
Bardzo łatwo jest przeszarżować, ale Bobby tego na szczęście uniknął. Co oczywiście nie znaczy, że film nie jest pozbawiony wad. Dość mocno kuleje aspekt "kina drogi". Dało się z tego wycisnąć znacznie więcej. Tu mamy trzy lokacje na krzyż. Dwie piosenki w czasie przemierzania Stanów i tyle. Brak poczucia, że jest to trasa z jednego wybrzeża na drugie. No ale zapewne metraż filmu na to nie pozwalał.
Liczyłem też na większe rozwinięcie wątku lekarza i powiązań z farmaceutycznymi korpo. Tzn. w ogóle nie spodziewałem się tego wątku, ale jak zobaczyłem, że jest poruszany, a do tego mamy w obsadzie De Niro, który sam ma autystyczne dziecko i historię finansowania filmów dokumentalnych o tym jak szczepionki mogą powodować autyzm, to stwierdziłem, że fajnie gdy to rozwiną. Nie rozwinęli.
Brakuje też mocnego akcentu na zakończenie. W ogóle odniosłem wrażenie że ekipa za bardzo się spieszy z opowiedzeniem tej historii, przez co może się ona wydawać spłycona. Dlatego ostatecznie oceniam tę produkcję na 6.5/10
04-12-2024, 14:18





