Jednostka przygotowawcza - dzisiejszy szorcik i disneyowski przedstawiciel w ramach tegorocznego maratonu bożonarodzeniowego. I musiało to obrosnąć jakimś kultem, bo główni bohaterowie załapali się na udział w Było sobie studio.
Wyjątkowo zacznę od strony technicznej - jak pierwszy raz ujrzałem fragment w TV, sądziłem że to coś z Dreamworksa czy innego BlueSky. I byłem mocno zaskoczony,kto to faktycznie robił. Przecież to nie wygląda jak klasyczny Disney, nawet typ humoru idzie w Dreamworksa. Ale z drugiej strony to dobrze, że nie jedzie na jedno kopyto i odróżnia wizualnie. Zwłaszcza od tego pieprzonego lukrowanego stylu "we are cutesy & magic Disney! " trwającego od Zaplątanych, którym szczerze rzygam. Bo nawet disneyowskie animacje 2D potrafiły być różnorodne w projektach graficznych i każda z nich stanowiła odrębny świat. I tak samo jest tutaj.
A jak scenariusz? Trochę to taki Mission Impossible w wykonaniu elfów Grubasa z dużym naciskiem na wypalenie zawodowe. Ciekawym zabiegiem, że nie zwraca się do Mikołaja pełnym imieniem i ma ukrytą twarz jak Blofeld. Taka sztampa z sztampowymi morałami mimo wszystko, ale też ogląda się spoko i nie ma specjalnej dziecinady. To też jedna z niewielu ówczesnych prób disneyowskiego małpowania formuły konkurencji, która kończy się powodzeniem. Grunt też, że to krótkie. EDIT: Też odświeżające w stosunku do obecnego Disneya, bo najważniejszymi bohaterami są dwaj mężczyźni, a populacja elficka na Biegunie Północnym w 90% jest biała.
6/10
Wyjątkowo zacznę od strony technicznej - jak pierwszy raz ujrzałem fragment w TV, sądziłem że to coś z Dreamworksa czy innego BlueSky. I byłem mocno zaskoczony,kto to faktycznie robił. Przecież to nie wygląda jak klasyczny Disney, nawet typ humoru idzie w Dreamworksa. Ale z drugiej strony to dobrze, że nie jedzie na jedno kopyto i odróżnia wizualnie. Zwłaszcza od tego pieprzonego lukrowanego stylu "we are cutesy & magic Disney! " trwającego od Zaplątanych, którym szczerze rzygam. Bo nawet disneyowskie animacje 2D potrafiły być różnorodne w projektach graficznych i każda z nich stanowiła odrębny świat. I tak samo jest tutaj.
A jak scenariusz? Trochę to taki Mission Impossible w wykonaniu elfów Grubasa z dużym naciskiem na wypalenie zawodowe. Ciekawym zabiegiem, że nie zwraca się do Mikołaja pełnym imieniem i ma ukrytą twarz jak Blofeld. Taka sztampa z sztampowymi morałami mimo wszystko, ale też ogląda się spoko i nie ma specjalnej dziecinady. To też jedna z niewielu ówczesnych prób disneyowskiego małpowania formuły konkurencji, która kończy się powodzeniem. Grunt też, że to krótkie. EDIT: Też odświeżające w stosunku do obecnego Disneya, bo najważniejszymi bohaterami są dwaj mężczyźni, a populacja elficka na Biegunie Północnym w 90% jest biała.
6/10
18-12-2024, 22:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2024, 22:53 przez OGPUEE.)





