Muminki: Zbliża się Gwiazdka - podczas buszowania po jutubie wyskoczyło mi na głównej w proponowanych. r. Sprawdzam polską strefę jutuba i jest odcinek po polsku, więc zaliczam do mego bożonarodzeniowego maratonu (którego końcówka idzie w chybił trafił z zgromadzonych propozycji). Odpuściłem seans z młodym, bo akurat jestem pewien, że Muminki z lat 90. byłyby dla niego zbyt wyrafinowane.
I chciałem pisać, że pierwszy raz do moich bożonarodzeniowych maratonów wpadło anime, ale przypomniałem sobie, że przy pierwszej edycji wpadł Rodzice chrzestni z Tokio.
Pierwsza połowa to kolejny odcinek dramy z Alicją i jej babcią-czarownicą, która zabrania kontaktu z Muminkami. Jak przy tym jestem, to warto chwalić scenarzystów, bo choć obie panie nie pojawiły się ani w książkach, ani komiksach, to spokojnie bym je widział panie w twórczości Jansson. Z czarownicy łatwo można byłoby zrobić z niej pełnego villaina, ale mimo że deklaruje się jako zła i groźna, generalnie jest to pozerka i w głębi duszy spoko kobieta. Z innym punktem widzenia. Nawet Włóczykij ją ciśnie, że trzy dyplomy nie pomogą jej w przejściu przez zaspy śnieżne. I choć nie lubi Muminków, to ma generalnie dobre relacje z wnuczką, zresztą Alicja nie widzi nic złego w byciu czarownicą i myśli, że będzie lubiana (zważywszy, że Muminki dzieją się współcześnie, jest to prawdopodobne).
Potem zaczyna faktycznie zgodnie z tytułem, otóż jakiś Paszczak budzi smacznie śpiące Muminki i Migotkę, bo zbliża się Gwiazdka, a ci opatrznie rozumiejąc jego słowa myślą, że choinka to takie gniazdko zasilające gwiazdę betlejemską :). I w ogóle wszyscy inni bywalcy doliny przygotowują się w panice do Bożego Narodzenia - widać, że ponadczasowy odcinek. Uderza też ta dziecięca prostota Muminków i tak wyobrażam osoby pierwszy raz słyszące o świętach. Trochę też jest dojrzałości, bo wśród przygotowanego jedzenia jest czerwone winko.
Odcinek wholesome i dający do myślenia. Jak i cały serial.
Przy okazji wczoraj też wleciał na tubę:
I chciałem pisać, że pierwszy raz do moich bożonarodzeniowych maratonów wpadło anime, ale przypomniałem sobie, że przy pierwszej edycji wpadł Rodzice chrzestni z Tokio.
Pierwsza połowa to kolejny odcinek dramy z Alicją i jej babcią-czarownicą, która zabrania kontaktu z Muminkami. Jak przy tym jestem, to warto chwalić scenarzystów, bo choć obie panie nie pojawiły się ani w książkach, ani komiksach, to spokojnie bym je widział panie w twórczości Jansson. Z czarownicy łatwo można byłoby zrobić z niej pełnego villaina, ale mimo że deklaruje się jako zła i groźna, generalnie jest to pozerka i w głębi duszy spoko kobieta. Z innym punktem widzenia. Nawet Włóczykij ją ciśnie, że trzy dyplomy nie pomogą jej w przejściu przez zaspy śnieżne. I choć nie lubi Muminków, to ma generalnie dobre relacje z wnuczką, zresztą Alicja nie widzi nic złego w byciu czarownicą i myśli, że będzie lubiana (zważywszy, że Muminki dzieją się współcześnie, jest to prawdopodobne).
Potem zaczyna faktycznie zgodnie z tytułem, otóż jakiś Paszczak budzi smacznie śpiące Muminki i Migotkę, bo zbliża się Gwiazdka, a ci opatrznie rozumiejąc jego słowa myślą, że choinka to takie gniazdko zasilające gwiazdę betlejemską :). I w ogóle wszyscy inni bywalcy doliny przygotowują się w panice do Bożego Narodzenia - widać, że ponadczasowy odcinek. Uderza też ta dziecięca prostota Muminków i tak wyobrażam osoby pierwszy raz słyszące o świętach. Trochę też jest dojrzałości, bo wśród przygotowanego jedzenia jest czerwone winko.
Odcinek wholesome i dający do myślenia. Jak i cały serial.
Przy okazji wczoraj też wleciał na tubę:
21-12-2024, 21:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2024, 22:02 przez OGPUEE.)






