Niezadowolonym z Carry-on mogę zaproponować Wolfs. Tym razem byłem trzeźwy i też zadowolony z seansu. Całość ma klimat nowojorskiego baru jazzowego o 3 nad ranem w zimowy grudniowy dzień. Wszystkie pomieszczenia mają przydymione oświetlenie, święta majączą gdzieś w tle dekoracjami, a na pierwszym planie Pitt wkurwia Clooney’a, a Clooney Pitta i tak przez półtorej godziny. Mogło być dłużej i bardziej wykręcenie, ale i tak mi się podobało bo to solidna podróbka Shane’a Blacka albo braci Coen
22-12-2024, 09:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2024, 09:32 przez Corn.)





