Ze śmiercią jej do twarzy z roku 1992 w reżyserii Zemeckisa.
Fajne tłumaczenie. Być może oglądałem ten film na VHSie po premierze przy końcówce 1992 a potem gdzieś raz w TV. Zaskakująco dużo pamiętałem z tej produkcji, zwłaszcza pewien żart o "uśmiechu do usunięcia". To czarna komedia o tym, jak dwie babki konkurują ze sobą o facetów: jedna jest aktorką, druga pisarką, i ta aktorka (wciela się w nią Meryl Streep) podbiera zawsze facetów tej drugiej (wciela się w nią Goldie Hawn). Ostatnim facetem, którego zabiera jest fajtłapa chirurg plastyczny (w tej roli Bruce Willis). Co rzuca się w oczy, cała trójka świetnie się spisuje w swoich rolach i wyraźnie dobrze bawi, a do tego Willis, który miał wtedy łatkę action-hero, odchodzi mocno od swoich dotychczasowych ról. W tym filmie gra mi wszystko, sam pomysł, doskonałe wykonanie, mega charakteryzacja na każdym etapie, rozciągnięcie czasowe - akcja filmu ma ponad 50 lat, a motyw czasu Zemeckisa widocznie kręci - oraz absurdalny humor sytuacyjny. I rzecz jasna relacje pomiędzy postaciami. Zemeckis zdaje się nie mieć hamulców i dosłownie każdy żart wyostrza jakimś odjechanym akcentem. Po tylu latach rozbawił mnie chyba tak, jak kiedyś więc 8/10 leci.
Fajne tłumaczenie. Być może oglądałem ten film na VHSie po premierze przy końcówce 1992 a potem gdzieś raz w TV. Zaskakująco dużo pamiętałem z tej produkcji, zwłaszcza pewien żart o "uśmiechu do usunięcia". To czarna komedia o tym, jak dwie babki konkurują ze sobą o facetów: jedna jest aktorką, druga pisarką, i ta aktorka (wciela się w nią Meryl Streep) podbiera zawsze facetów tej drugiej (wciela się w nią Goldie Hawn). Ostatnim facetem, którego zabiera jest fajtłapa chirurg plastyczny (w tej roli Bruce Willis). Co rzuca się w oczy, cała trójka świetnie się spisuje w swoich rolach i wyraźnie dobrze bawi, a do tego Willis, który miał wtedy łatkę action-hero, odchodzi mocno od swoich dotychczasowych ról. W tym filmie gra mi wszystko, sam pomysł, doskonałe wykonanie, mega charakteryzacja na każdym etapie, rozciągnięcie czasowe - akcja filmu ma ponad 50 lat, a motyw czasu Zemeckisa widocznie kręci - oraz absurdalny humor sytuacyjny. I rzecz jasna relacje pomiędzy postaciami. Zemeckis zdaje się nie mieć hamulców i dosłownie każdy żart wyostrza jakimś odjechanym akcentem. Po tylu latach rozbawił mnie chyba tak, jak kiedyś więc 8/10 leci.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
03-01-2025, 07:46





