(07-01-2025, 15:12)PropJoe napisał(a): A Real Pain 4/10, może nawet 3/10.Ostra opinia, wg mnie trochę zbyt ostra.
Obejrzałem wczoraj i muszę się przyznać, że podczas seansu miałem opinię, że noo, sympatyczne toto, ale trochę sztywne i puste, oprócz kilku rantów postaci Culkina to nic tam nie ma. Później odpaliłem Spoilermastera, gdzie Oleszczyk uważa film Eisenberga za kapitalny, posłuchałem chłopa i z wieloma rzeczami muszę się z nim zgodzić i przyznać, że film jest lepszy niż mi się wydawało :P On oczywiście (jak to on) w wielu obszarach przesadza i nadinterpretuje, ale w wielu innych ma rację i zwrócił mi uwagę na rzeczy, których nie dostrzegłem od razu. Posłuchaj sobie tego odcinka i zwróć uwagę na przykład na interpretację sceny ze starym Polakiem i jego synem - jest to dobrze przemyślane i pokazane i bynajmniej nie jest tak jak ty piszesz, że to po prostu cebulacka scena z typowym Januszem.
Teraz jestem rozdarty co do oceny, bo jak pomyślę o wadach i bezjajeczności filmu, to skłaniam się ku niskim ocenom w okolicach 4, ale później przypominam sobie dobre sceny, aktorstwo, czy ogólnie elegancję, subtelność scenariusza i myślę sobie, że kurde dobry film i należy się 6 albo 7 :P
Cytat:Film w pewnym momencie czyni z niego emocjonalnego głównego bohatera, ale ja nie rozumiem o co mu chodzi. Odreagowuje tragiczną historię rodziny? Nie sądzę. Bez przesady. To serio może być taka trauma trzy pokolenia dalej, dla 30-latka z NYC? Ale z drugiej strony, przyjechał na wycieczkę po obozach i pomnikach w Polsce, więc chyba trochę Eisenberg próbuje nam sugerować, że to jednak trauma.Nieee, wg mnie film nigdzie nie sugeruje, żeby pokoleniowa trauma miała być jego życiowym problemem. Kluczem są przytoczone przez Eisenberga słowa babci, że pierwsze pokolenie migrantów zapierdala na taryfie, czy w kuchni po to, aby drugie pokolenie mogło zostać prawnikami i lekarzami, a później urodzone w luksusie trzecie pokolenie kończy mieszkając w piwnicy u matki i zajmując się paleniem zioła - taki jest Benji i jego smutek nie musi mieć żadnej innej, konkretniejszej przyczyny niż to, że po prostu w takich warunkach się urodził i wpasowuje się w schemat.
Cytat:Culkina, który to gra po prostu trochę grzeczniejszą i bardziej obnażoną wersję Romana z Sukcesji. Trochę to będzie chyba przypadek Waltza po Ingrourious, który kolejne role grał podobnie, w pierwszej się sprawdził znakomicie, później już to miało dużo mniej sensu. Culkina lubię, ale znowu - on tu jest w dużej mierze sobą.Widzę inną analogię, mianowicie do McConaugheya, który po zagraniu wybitnej roli w Detektywie, za którą oczywiście nie mógł dostać Oscara, bo to serial, to w ramach docenienia dostał tego Oscara po prostu za pierwszy lepszy film w którym zagrał dobrze. Tutaj Culkin nie mógł dostać za Sukcesję, to damy mu statuetkę za pierwszą filmową rolę, gdzie będzie podobny i zagra dobrze. A że przy okazji to film o Holokauście, to mamy bingo i chłop może już szykować miejsce na kominku na nagrodę :P
Rola oczywiście jest dobra, gorsze już dostawały Oscara za drugi plan, więc ja się tam nawet ucieszę, gdy tak się ostatecznie stanie. Inna kwestia, że to jest rola pierwszoplanowa, ale żeby zwiększyć szansę na nagrody, to zgłoszona jako drugi plan :P
17-01-2025, 10:40





