Byłem dzisiaj w kinie na "Wolf Man" i kurka, jestem ukonentowany, aczkolwiek pewnie sporo ludzi będzie ten film hejtować.
Podoba mi się podejście Leigha Whannella do tego uniwersum potworów. Co prawda uważam Niewidzialnego człowieka za lepszy i bardziej ciekawy film (muszę swoją drogą zrobic powtórkę), to nie mniej doceniam Whannella za powiew świeżości w tych historiach, a nie klepanie ciągle tego samego. Fajnie, że wrzuca tutaj jakąś głębie do tematu - tym razem związaną z byciem rodzicem. Nawet jeśli główny bohater popełnia bład jako rodzic to jest tego świadomy i wie jakie konsekwencje może to za sobą nieść. Ba, nawet mówi to swojej córce w jednej ze scen.
Nie jest to jakiś niewiadomo jaki straszak, ale ma swoje momenty. Nie jestem zbyt wielkim fanem Christophera Abbotta (w Kravenie był przekomiczny), ale tutaj dał radę, nie przeszkadzał :) Generalnie nie żałuję wyjścią do kina.
5-6/10 :)
Podoba mi się podejście Leigha Whannella do tego uniwersum potworów. Co prawda uważam Niewidzialnego człowieka za lepszy i bardziej ciekawy film (muszę swoją drogą zrobic powtórkę), to nie mniej doceniam Whannella za powiew świeżości w tych historiach, a nie klepanie ciągle tego samego. Fajnie, że wrzuca tutaj jakąś głębie do tematu - tym razem związaną z byciem rodzicem. Nawet jeśli główny bohater popełnia bład jako rodzic to jest tego świadomy i wie jakie konsekwencje może to za sobą nieść. Ba, nawet mówi to swojej córce w jednej ze scen.
Nie jest to jakiś niewiadomo jaki straszak, ale ma swoje momenty. Nie jestem zbyt wielkim fanem Christophera Abbotta (w Kravenie był przekomiczny), ale tutaj dał radę, nie przeszkadzał :) Generalnie nie żałuję wyjścią do kina.
5-6/10 :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-01-2025, 19:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2025, 19:34 przez Pelivaron.)





