Cytat:A skąd on wie, że to żydzi? Mówią o tym od razu a syn tłumaczy ojcu, że to żydzi? Czy uznają, że każdy obcy wchodzący na podwórko to żyd? :D(17-01-2025, 12:34)simek napisał(a): Ale co? Chodzi o to, że w tej scenie Eisenberg pokazuje, że oni oczekiwali wielkich emocji w kulminacyjnym punkcie filmu/wycieczki a rzeczywistość jest banalna i czym więcej oczekujesz wzruszeń, tym więcej dostajesz niedokończonego styropianiu na domu Janusza, który każe ci zabrać te kamienie, żeby się sąsiadka nie wywaliła?Niee, chodzi o coś innego: Janusz ich tam jebie po polsku, bo jako stare pokolenie widzi kręcących się przy kamienicach żydów to od razu myśli, że będą problemy i lepiej ich przepędzić jak najszybciej (...)
Cytat:a wychodzi synek, czyli nowe pokolenie, który nie dość, że zna angielski, to jeszcze umie w dyplomację, bo jest wobec Amerykanów o wiele milszy, nie tłumaczy słów ojca dokładnie, tylko wygładza przekaz i próbuje dodawać od siebie coś, co załagodzi konfliktMi to raczej wyglądało na takie typowe, może owszem pokoleniowe, łagodzenie przekazu przez młodego. Sam bym się pewnie tak zachował, gdyby stary mruczał pod nosem a bym widział, że nie ma o co się czepiać. Raczej naturalny mechanizm, bez względu na to czy to Amerykanie, czy żydzi... Działa nawet na przykład z dziećmi - dziecko jest bezpośrednie i dosadne, ale rodzic będzie przed obcymi raczej łagodził przekaz. I w żadnym z tych przypadków nie musi to oznaczać przesadnego uniżania się...
A nie, że to:
Cytat:(...) niby taka subtelna metafora stosunków Polsko-Żydowskich, że owszem, kiedyś była wrogość i brak zaufania, ale kolejne pokolenie jest nastawione lepiej, Polska jest już częścią Zachodu i potrafimy się dogadać.No bardzo subtelna. :D Tak subtelna, że ja jej tu nie widzę, ale może prostak ze mnie.
Cytat:Sam oceń czy to nadinterpretacja, ale dla mnie coś w tym może być :POceniam: nadinterpretacja. W dodatku gorsza od mojej. :P
Cytat:No ale pytałem o niezamierzone rozśmieszanie, bo u mnie w tym przypadku tak właśnie było. No i chwila, chwila... jeśli przechrzczony murzyn był specjalnie taki absurdalny to nie wkładajmy mu później w usta tych pompatycznych dialogów o wierze, życiu itd. No albo albo. Ja nie mówię, że to musi być od razu Monty Python, ale ja w tych postaciach, niemal bez wyjątku, przynajmniej tych towarzyszy podróży (swoją drogą tak sobie w ogóle potrzebnych w filmie - chętniej chyba zobaczyłbym samotną podróż dwóch kuzynów i więcej ich spotkań z ludźmi) widzę więcej kija w dupie i banałów niż mrugnięcia okiem i zamierzonej ironii czy dystansu.Cytat:Nie śmieszył cię ogólnie ten cały zestaw postaci i ta wycieczka?Śmieszył, bo to na pierwszym miejscu jest komedia :) Przecież ten przechrzczony murzyn z założenia jest absurdalną postacią przy której przedstawieniu można parsknąć śmiechem, chociaż potem w filmie jest normalny i nie ma żadnego pajacowania.
Jedyna scena, która autentycznie mnie rozśmieszyła i była całkiem zgrabna i oryginalna to ta z pomnikiem, od absurdu z lekkim bluźnierstwem, przez "teambuilding" po bolesną dla Davida puentę.
17-01-2025, 19:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2025, 20:20 przez PropJoe.)





