Obejrzałem, totalnie przez przypadek, trzy filmy na raz z Simonem Peggiem. I parę innych przy okazji.
Shaun of Dead Film Wrighta z roku 2004
Pastisz na filmy zombie, dziejący się gdzieś na prowincji w Anglii. Powiem tak: w ciul nieśmieszne. Kilka gagów, owszem, jest i nawet mogłem poczuć ten vibe, ale to wygląda jak skecz przeciągnięty do maksymalnych granic, z powtórkami dla zasady. Co było fajne, ale wyszło w kolejnej produkcji, to zabawa montażem i użycie sporej ilości cięć w błahych scenach nie mających znaczenia. Daję 3/10
Hot Fuzz też Wright, rok 2007
Tu przynajmniej jest jakiś scenariusz. Ci sami aktorzy, a historia jest tonę lepsza sama w sobie, a przy tym Wright robi konkretną jazdę z montażem. I Simon Pegg dosłownie stworzony do tej roli. Całość zlatuje niesamowicie szybko i dała mi kupę radochy. 7/10 będzie uczciwie. Ale zestawiając te dwa filmy, czyli Shaun i Fuzz, fajnie można zobaczyć, jak Wright rozwinął ten pok*rwiony montaż i jak zrobił z niego ciekawe narzędzie narracyjne.
Ready Player One Spielberg w roku 2018.
WOW. To jest "świeży film", a myślałem że to jakieś 2005 czy coś. Stosowną opinię dałem w temacie. Nie wiem po co ten film powstał, bo jest dość głupi. Ale jako fan-service działa. 5/10
Wallace i Gromit: Zemsta Pingwina, z roku 2024, w reżyserii Crossinghama i Parka
Kolejna odsłona przygód Wallace, genialnego inżyniera i jeszcze mądrzejszego psa, Gromita. Niesamowite, jak chłopaki z Aardmana potrafią bawić się konwencjami, serwując w sumie odgrzewany kotlet, ale robiąc z tego małe dzieło, które samo w sobie jest po prostu super. I jeszcze bardziej niesamowite jest, że trzymają w ryzach swoją historię - pełną banalnych rozwiązań - i przedstawiając ją w mega interesujący sposób, bez odchodzenia od założeń postaci. Bo i Wallace i Gromit po prostu są tacy, jak zawsze. Co było ciekawe dla mnie, to że w tej odsłonie odeszli od wielu pobocznych postaci, a sama historia skupia się na nich. Ofc, jest policjantka i szef wydziału, ale są tłem. Wielkie brawa za całość. Końcowa sekwencja na moście to całkowity odlot techniczny i scenariuszowy, ale też pojawił się homage do Aliens 2 znacznie wcześniej. Kurde, dobre to, dobre. 9/10
Shaun of Dead Film Wrighta z roku 2004
Pastisz na filmy zombie, dziejący się gdzieś na prowincji w Anglii. Powiem tak: w ciul nieśmieszne. Kilka gagów, owszem, jest i nawet mogłem poczuć ten vibe, ale to wygląda jak skecz przeciągnięty do maksymalnych granic, z powtórkami dla zasady. Co było fajne, ale wyszło w kolejnej produkcji, to zabawa montażem i użycie sporej ilości cięć w błahych scenach nie mających znaczenia. Daję 3/10
Hot Fuzz też Wright, rok 2007
Tu przynajmniej jest jakiś scenariusz. Ci sami aktorzy, a historia jest tonę lepsza sama w sobie, a przy tym Wright robi konkretną jazdę z montażem. I Simon Pegg dosłownie stworzony do tej roli. Całość zlatuje niesamowicie szybko i dała mi kupę radochy. 7/10 będzie uczciwie. Ale zestawiając te dwa filmy, czyli Shaun i Fuzz, fajnie można zobaczyć, jak Wright rozwinął ten pok*rwiony montaż i jak zrobił z niego ciekawe narzędzie narracyjne.
Ready Player One Spielberg w roku 2018.
WOW. To jest "świeży film", a myślałem że to jakieś 2005 czy coś. Stosowną opinię dałem w temacie. Nie wiem po co ten film powstał, bo jest dość głupi. Ale jako fan-service działa. 5/10
Wallace i Gromit: Zemsta Pingwina, z roku 2024, w reżyserii Crossinghama i Parka
Kolejna odsłona przygód Wallace, genialnego inżyniera i jeszcze mądrzejszego psa, Gromita. Niesamowite, jak chłopaki z Aardmana potrafią bawić się konwencjami, serwując w sumie odgrzewany kotlet, ale robiąc z tego małe dzieło, które samo w sobie jest po prostu super. I jeszcze bardziej niesamowite jest, że trzymają w ryzach swoją historię - pełną banalnych rozwiązań - i przedstawiając ją w mega interesujący sposób, bez odchodzenia od założeń postaci. Bo i Wallace i Gromit po prostu są tacy, jak zawsze. Co było ciekawe dla mnie, to że w tej odsłonie odeszli od wielu pobocznych postaci, a sama historia skupia się na nich. Ofc, jest policjantka i szef wydziału, ale są tłem. Wielkie brawa za całość. Końcowa sekwencja na moście to całkowity odlot techniczny i scenariuszowy, ale też pojawił się homage do Aliens 2 znacznie wcześniej. Kurde, dobre to, dobre. 9/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
29-01-2025, 09:33





