The Hill (1965)
Pierwszy wspólny film Lumeta i Connery'ego, który był wtedy na szczycie Bondowskiej popularności. I trzeba od razu powiedzieć że wyszło im arcydzieło. Film opowiada o życiu w brytyjskim obozie karnym dla żołnierzy kontrolowanym przez paru sadystycznych dowódców, których ulubionym zajęciem jest torturowanie więźniów przez wysyłanie ich na tytułowe wzgórze.
No i przez dwie godziny oglądamy jak nasza grupa głównych bohaterów próbuje sobie poradzić w tych okolicznościach i w piekielnym afrykańskim upale, przy okazji walcząc o chociaż odrobinę szacunku i przyzwoitości ze strony dwóch szalonych kolesi na szczycie łańcucha pokarmowego.
Film jest świetnie zagrany, oczywiście sam Szkot też jest bardzo dobry ale chyba jednak wolałem jego występ parę lat później w "Agresji". Tutaj, show kradnie raczej Harry Andrews.
Mocno polecam,
9/10
Pierwszy wspólny film Lumeta i Connery'ego, który był wtedy na szczycie Bondowskiej popularności. I trzeba od razu powiedzieć że wyszło im arcydzieło. Film opowiada o życiu w brytyjskim obozie karnym dla żołnierzy kontrolowanym przez paru sadystycznych dowódców, których ulubionym zajęciem jest torturowanie więźniów przez wysyłanie ich na tytułowe wzgórze.
No i przez dwie godziny oglądamy jak nasza grupa głównych bohaterów próbuje sobie poradzić w tych okolicznościach i w piekielnym afrykańskim upale, przy okazji walcząc o chociaż odrobinę szacunku i przyzwoitości ze strony dwóch szalonych kolesi na szczycie łańcucha pokarmowego.
Film jest świetnie zagrany, oczywiście sam Szkot też jest bardzo dobry ale chyba jednak wolałem jego występ parę lat później w "Agresji". Tutaj, show kradnie raczej Harry Andrews.
Mocno polecam,
9/10
04-02-2025, 08:23





