Skończyłem rewatch drugiego sezonu i o dziwo poczułem zawód finałem, z perspektywy czasu wydaje się zbyt pośpieszony, a jednocześnie wolny, bo wszystkie wątki niezwiązane z główną fabułą zostają szybciutko domknięte, ale jednocześnie w typowo Lynchowskim tempie zabierając czas na wszystko związane z czarną chatą. Jadę właśnie z trzecim sezonem, którego szczerze nienawidziłem i dalej uważam, że to bardziej Lynch Show, niż kontynuacją Twin Peaks, ale wchodzi mi o dziwo o wiele lepiej, jestem ciekaw, w którym momencie coś się popsuje.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
07-02-2025, 20:00





