Z dystansu (2011) - Mój ulubiony film z Brodym i motywem "nauczyciel pracujący z trudną młodzieżą".
Nie jest to film dla życiowych optymistów, ponieważ brud, smutek, ból i poczucie beznadziei wylewa się z każdego zakątka ekranu. Od początku do końca. Na szczęście twórcom udało się uniknąć karykaturalnego przedstawienia zbuntowanych nastolatków z patologicznych domów. Nie ma tu członków meksykańskich gangów, czy Cripsów. To zwyczajnie wyglądające dzieciaki, próbujące się odnaleźć w świecie kiepskiej jakości edukacji, gadających głów w oświacie, którym kompletnie na nich nie zależy, bezradnych, wypalonych zawodowo nauczycieli oraz przemocowych, ignorujących ich potrzeby rodziców, którzy grają tu rolę głównego złola, choć na ekranie widzimy przez minutę tylko jednego z nich. Pozostali to głosy z offu lub w słuchawce telefonu.
Tak naprawdę, to jestem pod ogromnym wrażeniem jak zagrali tu młodzi aktorzy. Wszyscy. Szczególnie, że kamera często skupia się na ich twarzach, emocjach i reakcjach na otaczający ich świat. Szczególnie podczas lekcji z Brodym.
W ogóle wszystkim należą się oklaski. Lucy Liu, James Caan, Marcia Gay Harden, Christina Hendricks. Wyciągnęli ze swoich ról 100%. Oczywiście bryluje sam Brody w roli odcinającego się od świata i nieprzywiazującego się do ludzi oraz miejsc "nauczyciela zastępczego". Z czasem poznajemy przyczyny wyboru tej ścieżki życiowej i choć grana przez niego postać jest wspaniałym, wybitnym pedagogiem, to twórcy dają mu jasno do zrozumienia, że obrana ścieżka życiowa jest krzywdząca zarówno dla niego, jak i osób, którym na nim zależy i które się do niego przywiązały.
Na osobny akapit zasługuje wspaniały montaż, retrospekcje oraz artyzm, jakim przyprawiona została ta produkcja. Nie lubię, gdy artyzm jest celem samym w sobie, w produkcjach pozbawionych głębi. Tu jest genialnym uzupełnieniem tej smutnej historii. Coś pięknego.
Będziecie mieli depresję po tym filmie, ale warto ją mieć dla samego seansu:) Byłem zachwycony za pierwszym razem i wczoraj, gdy obejrzałem ten film po raz 15, po kilku latach przerwy.
10/10. A poniższa scena, choć nakręcona 14 lat temu, nigdy nie była tak aktualna jak dziś.
Nie jest to film dla życiowych optymistów, ponieważ brud, smutek, ból i poczucie beznadziei wylewa się z każdego zakątka ekranu. Od początku do końca. Na szczęście twórcom udało się uniknąć karykaturalnego przedstawienia zbuntowanych nastolatków z patologicznych domów. Nie ma tu członków meksykańskich gangów, czy Cripsów. To zwyczajnie wyglądające dzieciaki, próbujące się odnaleźć w świecie kiepskiej jakości edukacji, gadających głów w oświacie, którym kompletnie na nich nie zależy, bezradnych, wypalonych zawodowo nauczycieli oraz przemocowych, ignorujących ich potrzeby rodziców, którzy grają tu rolę głównego złola, choć na ekranie widzimy przez minutę tylko jednego z nich. Pozostali to głosy z offu lub w słuchawce telefonu.
Tak naprawdę, to jestem pod ogromnym wrażeniem jak zagrali tu młodzi aktorzy. Wszyscy. Szczególnie, że kamera często skupia się na ich twarzach, emocjach i reakcjach na otaczający ich świat. Szczególnie podczas lekcji z Brodym.
W ogóle wszystkim należą się oklaski. Lucy Liu, James Caan, Marcia Gay Harden, Christina Hendricks. Wyciągnęli ze swoich ról 100%. Oczywiście bryluje sam Brody w roli odcinającego się od świata i nieprzywiazującego się do ludzi oraz miejsc "nauczyciela zastępczego". Z czasem poznajemy przyczyny wyboru tej ścieżki życiowej i choć grana przez niego postać jest wspaniałym, wybitnym pedagogiem, to twórcy dają mu jasno do zrozumienia, że obrana ścieżka życiowa jest krzywdząca zarówno dla niego, jak i osób, którym na nim zależy i które się do niego przywiązały.
Na osobny akapit zasługuje wspaniały montaż, retrospekcje oraz artyzm, jakim przyprawiona została ta produkcja. Nie lubię, gdy artyzm jest celem samym w sobie, w produkcjach pozbawionych głębi. Tu jest genialnym uzupełnieniem tej smutnej historii. Coś pięknego.
Będziecie mieli depresję po tym filmie, ale warto ją mieć dla samego seansu:) Byłem zachwycony za pierwszym razem i wczoraj, gdy obejrzałem ten film po raz 15, po kilku latach przerwy.
10/10. A poniższa scena, choć nakręcona 14 lat temu, nigdy nie była tak aktualna jak dziś.
12-02-2025, 19:04





