Wąwóz / The Gorge
Ten film jest dużo lepszy w pierwszym akcie, kiedy bohaterowie romansują ze sobą na odległość, a później dochodzi do ich spotkania. Wtedy to jest spoko i całkiem przyjemnie się to oglądało. W ogóle mogli to własnie w ten sposób pociągnąć, a nie dodawać ten wątek z powtorami, bo później to się po prostu wszystko sypie i już nie jest tak super. A szkoda. Pierwsza godzina, gdzie teoretycznie NIC się nie dzieje jest klasę lepsza niż druga, gdzie do gry wchodzi już horror akcji. Ciulowe efekty specjalne, jeszcze gorszy dizajn tych stworków, potwornie chuyowy finał i jeszcze ta Sigourney Weaver. Nie zapomnę tej roli nigdy.
No, ale za Anyę i Milesa plusik. I przywołanie wspomnienia o wybitnym Whiplash :) 5/10
Oo, ten film w pierwszej połowie przypominał mi jeszcze inny całkiem udany tytuł z Tellerem - "Two Night Stand". Mogli z tego zrobić coś w tym stylu, tylko że ze snajperami, który napierdalają się ze złym korpo, a nie potworkami.
Ten film jest dużo lepszy w pierwszym akcie, kiedy bohaterowie romansują ze sobą na odległość, a później dochodzi do ich spotkania. Wtedy to jest spoko i całkiem przyjemnie się to oglądało. W ogóle mogli to własnie w ten sposób pociągnąć, a nie dodawać ten wątek z powtorami, bo później to się po prostu wszystko sypie i już nie jest tak super. A szkoda. Pierwsza godzina, gdzie teoretycznie NIC się nie dzieje jest klasę lepsza niż druga, gdzie do gry wchodzi już horror akcji. Ciulowe efekty specjalne, jeszcze gorszy dizajn tych stworków, potwornie chuyowy finał i jeszcze ta Sigourney Weaver. Nie zapomnę tej roli nigdy.
No, ale za Anyę i Milesa plusik. I przywołanie wspomnienia o wybitnym Whiplash :) 5/10
Oo, ten film w pierwszej połowie przypominał mi jeszcze inny całkiem udany tytuł z Tellerem - "Two Night Stand". Mogli z tego zrobić coś w tym stylu, tylko że ze snajperami, który napierdalają się ze złym korpo, a nie potworkami.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
21-02-2025, 23:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2025, 23:11 przez Pelivaron.)





