Dzień zero - Netflix
Czyli Robert de Niro w roli emerytowanego prezydenta stającego na czele komisji mającej rozwikłać sprawę cyberataków w USA.
No generalnie jak ktoś nie musi to można sobie odpuścić. Typowy we współczesnym kinie thriller który niczym ponad przeciętność się nie wybija. Raczej głupie, ale też daje się obejrzeć bez zgrzytania zębami.
Twisty dość przewidywalne a kto jest Blofeldem to się można domyślić już po 2 odcinkach. Aktorsko nie najgorzej, stary de Niro nawet daje radę, większość obsady raczej jedzie na autopilocie.
Oczywiście to historia z gatunku - najpierw wymyślamy twisty i jump scare`y a potem dopisujemy resztę więc jak pisałem nie należy się spodziewać czegoś dobrego.
Takie tam 4-5/10.
Czyli Robert de Niro w roli emerytowanego prezydenta stającego na czele komisji mającej rozwikłać sprawę cyberataków w USA.
No generalnie jak ktoś nie musi to można sobie odpuścić. Typowy we współczesnym kinie thriller który niczym ponad przeciętność się nie wybija. Raczej głupie, ale też daje się obejrzeć bez zgrzytania zębami.
Twisty dość przewidywalne a kto jest Blofeldem to się można domyślić już po 2 odcinkach. Aktorsko nie najgorzej, stary de Niro nawet daje radę, większość obsady raczej jedzie na autopilocie.
Oczywiście to historia z gatunku - najpierw wymyślamy twisty i jump scare`y a potem dopisujemy resztę więc jak pisałem nie należy się spodziewać czegoś dobrego.
Takie tam 4-5/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
28-02-2025, 22:11





