I tak i nie, w sumie Tony to cholernie wielowymiarowa postać idealnie przedstawiona przez Gandolfiniego. Facet miota się ze swoim życiem i w sumie jest tylko coraz bardziej nieszczęśliwy - no, ale to też bezwzględny kawał uja (no sorry, to za Christophera). Póki co jestem na 4 sezonie (ale znam mniej więcej fabułę więc spoilery mi niestraszne). Oglądam sobie w spokoju i zwracam uwagę na te scenopisarskie i aktorskie niuanse i porównuje ze współczesnymi serialami typu mystery box i kurczę jaka to jest przepaść. HBO miało wtedy swój złoty okres zakończony piątym sezonem Gry o tron.
23-03-2025, 19:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-03-2025, 00:14 przez Scheckley.)





