Z Donną ciężka sprawa jest. Masz rację, że aktorsko jest ona cienka, a do tego niepodobna. Z drugiej strony mam jednak wrażenie, że to ta aktorka z filmu lepiej by wypadła w serialu. Jej aparycja i jakaś taka niemrawa energia bardziej mi pasuje do postaci, jaką Donna chyba miała być, czyli zagubioną szarą myszką bez pewności siebie. W serialu jest taka scena, jak Donna się strasznie napala na Jamesa siedzącego w areszcie. On tam jest zszokowany jej zachowaniem i nie dowierza, że się tak zmieniła. W wykonaniu Lary Flynn Boyle nie czuć jednak tego dysonansu, bo ona jest ogólnie dość energetyczna, pewna siebie i swoich atutów. Ta aktorka z filmu - gdyby oczywiście udźwignęła to aktorsko, ale w sumie nie chodzi konkretnie o nią a taki typ osoby - bardziej by zaskoczyła w takim kontekście. W drugą stronę mogę powiedzieć o wspomnianej przez Ciebie scenie imprezy - faktycznie wybitnej - taka Donna faktycznie wywołuje dwoistość i jakieś zdziwienie zachowując się w taki sposób. Lara Flynn Boyle w najlepszym okresie życia byłaby w takich okolicznościach dość naturalna.
Mnie ogólnie film się podobał bardzo, a najlepsze co oferuje to jednak te strzępki mitologii świata. Nie kumam jednak czemu teraz nie jest powszechna jakaś wersja ultra z wmontowanymi scenami z "The Missing Pieces", bo tam też się dzieje i jest to już teraz na 100% integralna część całości.
Już za mną, ale za cienki jestem chwilowo, żeby coś o tym powiedzieć :D Ostatni odcinek to jakieś apogeum Lyncha. Aż muszę poczytać tutejszy zacny temat, bo jestem bardzo ciekaw odbioru tego, gdy działo się to wszystko. Ostatnie 2 ujęcia serialu - no nigdy mi to z głowy już nie wyjdzie.
Po latach, trochę niespodziewanie dla mnie samego, pokochałem Lyncha i chyba obejrzę ponownie wszystko od niego.
Mnie ogólnie film się podobał bardzo, a najlepsze co oferuje to jednak te strzępki mitologii świata. Nie kumam jednak czemu teraz nie jest powszechna jakaś wersja ultra z wmontowanymi scenami z "The Missing Pieces", bo tam też się dzieje i jest to już teraz na 100% integralna część całości.
(16-03-2025, 12:03)Doppelganger napisał(a):(16-03-2025, 02:51)srebrnik napisał(a): Scena "powrotu" Coopera to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie widziałem w życiu. Będę do tego wracał regularnie.
McLachlan to aktorski pomnik.
Gdzieś tam kiedyś opiszę swoje opinie dotyczące powrotu do Twin Peaks, ale gwarantuję, że niżej niż 10/10 nie będzie.
Aż się rozpłaczę
Aha, czyli ostatni odcinek dopiero przed Toba?
Ok.
Już za mną, ale za cienki jestem chwilowo, żeby coś o tym powiedzieć :D Ostatni odcinek to jakieś apogeum Lyncha. Aż muszę poczytać tutejszy zacny temat, bo jestem bardzo ciekaw odbioru tego, gdy działo się to wszystko. Ostatnie 2 ujęcia serialu - no nigdy mi to z głowy już nie wyjdzie.
Po latach, trochę niespodziewanie dla mnie samego, pokochałem Lyncha i chyba obejrzę ponownie wszystko od niego.
.
28-03-2025, 11:07





