Przypadkowy turysta (1988) - reż. Lawrence Kasdan, grają William Hurt, Geena Davis Kathleen Turner, Bill Pullman
Rzecz na podstawie powieści Anne Tyler, po której przeczytaniu sięgnąłem po film na CDA. Całkiem wierna powieści adaptacja, chociaż oczywiście (jak to film) spłaszcza wątki i gdyby nie powieść, to bym za Chiny nie rozumiał, co się dzieje z głównym bohaterem granym przez Hurta. Raz chodzi ze zbolałą miną cierpiętnika za narody, za chwilę jest komiwojażerem, a jeszcze za chwilę tryska energią i chęcią do życia. Hurt to charyzmatyczny aktor, ale kojarzę jego karierę zasadniczo z jedną, dwiema minami gościa, który ciągle sprawia wrażenie, że już by chciał iść do domu. Zupełnie nie widać po nim, żeby jego Macon Leary był w ciężkiej depresji, gdyby nie jedna scena z Davis, gdzie wykłada kawę na ławę, to widz by na to nie wpadł.
Geena Davis fajnie gra i najwierniej oddaje postać książkową, niemniej żeby od razu oskar za taką rolę?
Kathleen Turner sprawia wrażenie kobiety antypatycznej, a książkowa Sara była w równie ciężkiej depresji, co Macon. Kiepska rola.
Ogólnie film jest dosyć zabawny, oglądało się całkiem przyjemnie, a wszystkie sceny ze swoim udziałem kradnie uroczy psiut corgi grający Edwarda. Narracja tradycyjna, powolna, a jednocześnie widz się nie nudzi.
7/10
Rzecz na podstawie powieści Anne Tyler, po której przeczytaniu sięgnąłem po film na CDA. Całkiem wierna powieści adaptacja, chociaż oczywiście (jak to film) spłaszcza wątki i gdyby nie powieść, to bym za Chiny nie rozumiał, co się dzieje z głównym bohaterem granym przez Hurta. Raz chodzi ze zbolałą miną cierpiętnika za narody, za chwilę jest komiwojażerem, a jeszcze za chwilę tryska energią i chęcią do życia. Hurt to charyzmatyczny aktor, ale kojarzę jego karierę zasadniczo z jedną, dwiema minami gościa, który ciągle sprawia wrażenie, że już by chciał iść do domu. Zupełnie nie widać po nim, żeby jego Macon Leary był w ciężkiej depresji, gdyby nie jedna scena z Davis, gdzie wykłada kawę na ławę, to widz by na to nie wpadł.
Geena Davis fajnie gra i najwierniej oddaje postać książkową, niemniej żeby od razu oskar za taką rolę?
Kathleen Turner sprawia wrażenie kobiety antypatycznej, a książkowa Sara była w równie ciężkiej depresji, co Macon. Kiepska rola.
Ogólnie film jest dosyć zabawny, oglądało się całkiem przyjemnie, a wszystkie sceny ze swoim udziałem kradnie uroczy psiut corgi grający Edwarda. Narracja tradycyjna, powolna, a jednocześnie widz się nie nudzi.
7/10
30-03-2025, 19:16





