(07-04-2025, 16:31)michax napisał(a): - Flow (2024)Próbuję zrozumieć fenomen tego filmu, choć na razie go jeszcze do końca nie obejrzałem (wymiękłem po godzinie) ale mam tutaj dwie teorie.
Wspaniała produkcja, słusznie nagrodzona Oscarem, a przyznaję że nie jestem kociarzem, wolę psy (a dość dużą rolę ma w animacji pies), ale od początku polubiłem głównego bohatera i paczkę zwierzaków, które spotyka na swojej drodze (trzeba przyznać że udało się twórcom dość wiarygodnie przedstawić zachowania zwierząt, nie są uczłowieczone). Twórcy z Łotwy stworzyli produkcję która bije zeszłoroczne animacje DreamWorks i Pixara. Jest to prosta historia o przyjaźni, sile jedności w grupie i naturze, która jest opowiedziana w zachwycający sposób. Bardzo podobała mi się praca kamery, to jak za kotem kamera chodziła. Świetna jest animacja, cudowna jest muzyka. Przez godzinę bardzo mi się film podobał, ale ostatnie 30 minut (plus scena po napisach, która budzi pole do interpretacji co się właściwie w końcówce wydarzyło), od sekwencji z brakiem grawitacji, to miałem wrażenie, że oglądam monumentalne i filozoficzne dzieło Terrence Malicka, który postanowił zrobić film o zwierzakach, w którym brakowało tylko głosu sir Davida Attenborougha albo Krystyny Czubówny. Cudowne kino dla wszystkich. Ocena: 9/10.
Albo reżyser sobie zakpił z widza (postawmy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej garnek z zupą w pustym pokoju, to nikt się nie odważy zapytać po co, bo sztuka) albo to jakiś bufon, który faktycznie wierzy, że to co pokazał to sztuka.
No ale na razie jestem w trakcie, więc może zmienię zdanie po obejrzeniu całości. Na razie poza ładnymi widoczkami, ale też nie stawiajmy tu ołtarzy i ciekawym zabiegu braku dialogów, to nie widzę w tym nic fascynującego.
A tu wszędzie zachwyty i ósemki albo dziewiątki. Kogoś jeszcze wkurwił ten film? No może nie wkurwił, co znudził.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
07-04-2025, 21:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2025, 21:18 przez Dr Strangelove.)





