Fateful Findings (2013)
To ten legendarny film, uznawany za godną konkurencję dla "The Room". Powiem tak, oglądanie tego absolutnie ogłupia. Miałem wrażenie, że IQ poleciało mi przez ten seans łeb na szyję i to do liczby ujemnej. Przez połowę filmu nawet miałem ubaw z tego co na ekranie razem z resztą sali kinowej. Niestety dalej to złapałem anhedonię od nędzy tego dzieła i bardziej cierpiałem. Najbardziej mnie rozpierdalał motyw stukania klawiszami na wyłączonych laptopach czy rzucanie w nimi książkami (jakaś głębsza interpretacja, że wypierana literatura bierze odwet na Internetecie? xD). Nie da się tego opisać słowami po prostu.
Neila Breena z Tommym Wiseau łączy nie tyle kompletny brak grama jakiekolwiek talentu. Obydwaj lubią pokazywać przed kamerą własne rowki bez najmniejszego wpływu na "fabułę" :P
1/10
To ten legendarny film, uznawany za godną konkurencję dla "The Room". Powiem tak, oglądanie tego absolutnie ogłupia. Miałem wrażenie, że IQ poleciało mi przez ten seans łeb na szyję i to do liczby ujemnej. Przez połowę filmu nawet miałem ubaw z tego co na ekranie razem z resztą sali kinowej. Niestety dalej to złapałem anhedonię od nędzy tego dzieła i bardziej cierpiałem. Najbardziej mnie rozpierdalał motyw stukania klawiszami na wyłączonych laptopach czy rzucanie w nimi książkami (jakaś głębsza interpretacja, że wypierana literatura bierze odwet na Internetecie? xD). Nie da się tego opisać słowami po prostu.
Neila Breena z Tommym Wiseau łączy nie tyle kompletny brak grama jakiekolwiek talentu. Obydwaj lubią pokazywać przed kamerą własne rowki bez najmniejszego wpływu na "fabułę" :P
1/10
24-04-2025, 10:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2025, 10:10 przez Kryst_007.)





