Trzej muszkieterowie (1993)
Dziwny to jest film, z którym miałem okazję zaznajomić się po raz pierwszy. W zasadzie to jest to moja pierwsza świadoma styczność z historią muszkieterów, których oczywiście znam bo są to bądź co bądź postacie kultowe, które dosyć mocno zakorzeniły się w popkulturze. Dodatkowo w pamięci przebijają mi się również flashbacki z dzieciństwa, że coś tam o muszkieterach widziałem, ale czy był to film Hereka czy kogoś innego, nie jestem teraz w stanie sobie na to pytanie odpowiedzieć. No, ale nieważne. Wersja z 1993 roku nadrobiona i z tego, co się orientuje to hard fani książki nie akceptują tego filmu.
Po pierwsze totalnie dziwaczny casting - o ile Kiefer Sutherland jest świetny i czuć u niego jakąś taką aurę zajebistości, tak reszta ekipy z Oliverem Plattem na czele to był dla mnie niemały mindfuck. Później dopiero, jak już pogodziłem się z konwencją filmu zacząłem nieco bardziej doceniać takie a nie inne wybory. Najlepsza scena z Plattem, gdzie prychnąłem:
Charlie Sheen znowuż wygląda i gra, jakby uciekł z planu jakiejś produkcji ZAZ. Chris O’Donnell to po prostu chujowy aktor i jest maksymalnie drewniany. Na plus Rebecca De Mornay bo to milfica pierwszej klasy. No i na koniec Tim Curry - rany. Cięzko mi go źle oceniać, bo mam wrażenie, że bawił sie na planie wyśmienicie, jego rola to czysta radość - teatralny, przerysowany, wręcz operetkowy, ale dzięki temu absolutnie zapadający w pamięć.
Generalnie lekkostrawna przygodówka na niedzielę do kotleta - pamiętam, że kiedyś na dwójce leciały filmy w południe, jakieś westerny, przygodówki itd itp. Trzej muszkieterowie (1993) nadawałyby się idealnie do tego pasma i całkiem możliwe, że też były puszczane.
No i mam też wrażenie, że ten film to czysta nostalgia związana z latami 90. Oglądanie filmu osadzonego w epoce - XVII wiek, Paryż - i żadnego murzyna, transa, geja. Po prostu czwórka białych aktorów grających głównych bohaterów. I scena w spelunie, gdzie Charlie Sheen i Oliver Platt pokazują młokosowi jak wyrywać panienki - no przecież dzisiaj to by był skandal i seksizm :D
Nie można też zapominać o królu lat 90, czyli Bryanie Adamsie. Kiedyś to było, teraz to nie ma. Lata 90. i muzyczne bangery w napisach to było to.
Dziwny to jest film, z którym miałem okazję zaznajomić się po raz pierwszy. W zasadzie to jest to moja pierwsza świadoma styczność z historią muszkieterów, których oczywiście znam bo są to bądź co bądź postacie kultowe, które dosyć mocno zakorzeniły się w popkulturze. Dodatkowo w pamięci przebijają mi się również flashbacki z dzieciństwa, że coś tam o muszkieterach widziałem, ale czy był to film Hereka czy kogoś innego, nie jestem teraz w stanie sobie na to pytanie odpowiedzieć. No, ale nieważne. Wersja z 1993 roku nadrobiona i z tego, co się orientuje to hard fani książki nie akceptują tego filmu.
Po pierwsze totalnie dziwaczny casting - o ile Kiefer Sutherland jest świetny i czuć u niego jakąś taką aurę zajebistości, tak reszta ekipy z Oliverem Plattem na czele to był dla mnie niemały mindfuck. Później dopiero, jak już pogodziłem się z konwencją filmu zacząłem nieco bardziej doceniać takie a nie inne wybory. Najlepsza scena z Plattem, gdzie prychnąłem:
Charlie Sheen znowuż wygląda i gra, jakby uciekł z planu jakiejś produkcji ZAZ. Chris O’Donnell to po prostu chujowy aktor i jest maksymalnie drewniany. Na plus Rebecca De Mornay bo to milfica pierwszej klasy. No i na koniec Tim Curry - rany. Cięzko mi go źle oceniać, bo mam wrażenie, że bawił sie na planie wyśmienicie, jego rola to czysta radość - teatralny, przerysowany, wręcz operetkowy, ale dzięki temu absolutnie zapadający w pamięć.
Generalnie lekkostrawna przygodówka na niedzielę do kotleta - pamiętam, że kiedyś na dwójce leciały filmy w południe, jakieś westerny, przygodówki itd itp. Trzej muszkieterowie (1993) nadawałyby się idealnie do tego pasma i całkiem możliwe, że też były puszczane.
No i mam też wrażenie, że ten film to czysta nostalgia związana z latami 90. Oglądanie filmu osadzonego w epoce - XVII wiek, Paryż - i żadnego murzyna, transa, geja. Po prostu czwórka białych aktorów grających głównych bohaterów. I scena w spelunie, gdzie Charlie Sheen i Oliver Platt pokazują młokosowi jak wyrywać panienki - no przecież dzisiaj to by był skandal i seksizm :D
Nie można też zapominać o królu lat 90, czyli Bryanie Adamsie. Kiedyś to było, teraz to nie ma. Lata 90. i muzyczne bangery w napisach to było to.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
26-05-2025, 00:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2025, 00:14 przez Pelivaron.)
Spoiler




