Konklawe - 2024
Widzę, że dali na Amazonie za darmoszkę to myślę obejrzę. W końcu tyle było szumu i sporo nominacji oskarowych no ale koniec końców bez zaskoczeń, typowy przeciętniak do obejrzenia i zapomnienia po seansie.
Historia rzecz jasna jest przefiltrowana przez współczesną "lewicową wrażliwość". Czyli kardynał Fiennes i kardynał Tucci są fajni i rozsądni i w ogóle, bo są postępowi. Natomiast kardynał Lightow i kardynał Makaroniarz są rzecz jasna wsteczniakami i łotrami. Jeden jest łajdakiem (który pozbawia Murzyna szansy zostania Papajem, bo 30 lat temu bzyknął jakąś zakonnicę) drugi po prostu wariatem, który chce krucjat.
Zabawne jak sami twórcy podstawiają sobie nogę. No bo z jednej strony ten Makaroniarz-Wariatuńcio i jego pomysły krucjat przeciwko fajnym Muzułmanom. Z drugiej strony mamy kardynała Hermafrodytę (chyba?) którego papież mianował cichaczem, bo gość ma robotę w Pakistanie i by się jeszcze ci tolerancyjni Muzułmanie wściekli. No trochę beka, trochę xD.
Mamy jeszcze boską interwencję (czyli jednak Bóg istnieje ale jest postępowy) dzięki której nasz Hermafrodyta zostaje Papieżem.
Opis rzecz jasna nie zachęca do obejrzenia ale też nie jest to strasznie złe. Rzemieślniczo i aktorsko trzyma poziom, a skoo obejrzałem do końca i nie wyłączyłem, to jakoś seans zleciał. Oczywiście scenariusz jest mocno taki sobie więc nie wiem skąd za to Oskar?
Całość trzyma Fiennes, który jest niezły ale nic ponadto. Po prostu ma największą rolę więc może sobie coś zagrać i zbudować tę postać.
Od biedy można dać za to nominację. Natomiast nominacja dla Rossellini to jakiś nieśmieszny i niesmaczny żart po prostu. Miga kilka razy po ekranie, pomaga skserować jakieś papiery, na koniec wygłasza króciutkie przemówienie, że kardynał Lightow to świnia.
Aha, mamy też polski akcent. Nasz rodak Jacek Koman gra stereotypową postać Polaka Cebulaka - Dzień dobry, jestem arcybiskupem z Polski, mam na imię Janusz i jestem alkoholikiem.
Ogólnie takie 4/10, może naciągane 5/10.
Widzę, że dali na Amazonie za darmoszkę to myślę obejrzę. W końcu tyle było szumu i sporo nominacji oskarowych no ale koniec końców bez zaskoczeń, typowy przeciętniak do obejrzenia i zapomnienia po seansie.
Historia rzecz jasna jest przefiltrowana przez współczesną "lewicową wrażliwość". Czyli kardynał Fiennes i kardynał Tucci są fajni i rozsądni i w ogóle, bo są postępowi. Natomiast kardynał Lightow i kardynał Makaroniarz są rzecz jasna wsteczniakami i łotrami. Jeden jest łajdakiem (który pozbawia Murzyna szansy zostania Papajem, bo 30 lat temu bzyknął jakąś zakonnicę) drugi po prostu wariatem, który chce krucjat.
Zabawne jak sami twórcy podstawiają sobie nogę. No bo z jednej strony ten Makaroniarz-Wariatuńcio i jego pomysły krucjat przeciwko fajnym Muzułmanom. Z drugiej strony mamy kardynała Hermafrodytę (chyba?) którego papież mianował cichaczem, bo gość ma robotę w Pakistanie i by się jeszcze ci tolerancyjni Muzułmanie wściekli. No trochę beka, trochę xD.
Mamy jeszcze boską interwencję (czyli jednak Bóg istnieje ale jest postępowy) dzięki której nasz Hermafrodyta zostaje Papieżem.
Opis rzecz jasna nie zachęca do obejrzenia ale też nie jest to strasznie złe. Rzemieślniczo i aktorsko trzyma poziom, a skoo obejrzałem do końca i nie wyłączyłem, to jakoś seans zleciał. Oczywiście scenariusz jest mocno taki sobie więc nie wiem skąd za to Oskar?
Całość trzyma Fiennes, który jest niezły ale nic ponadto. Po prostu ma największą rolę więc może sobie coś zagrać i zbudować tę postać.
Od biedy można dać za to nominację. Natomiast nominacja dla Rossellini to jakiś nieśmieszny i niesmaczny żart po prostu. Miga kilka razy po ekranie, pomaga skserować jakieś papiery, na koniec wygłasza króciutkie przemówienie, że kardynał Lightow to świnia.
Aha, mamy też polski akcent. Nasz rodak Jacek Koman gra stereotypową postać Polaka Cebulaka - Dzień dobry, jestem arcybiskupem z Polski, mam na imię Janusz i jestem alkoholikiem.
Ogólnie takie 4/10, może naciągane 5/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
08-06-2025, 16:45





