- Paddington in Peru (2024)
Paddington 2 to arcydzieło, więc miałem małe obawy czy kolejna część przygód misia Paddingtona i rodziny Brownów nie tyle dorówna dwójce co będzie trzymać dobry poziom. Obawy miałem bo reżysera 1 i 2 Paula Kinga zastąpił debiutujący Douglas Wilson, a Sally Hawkins zastąpiła Emily Mortimer w roli pani Brown. Ale szczerze to nawet nie zauważyłem tej podmiany aktorki, bo pani Brown nie jest najważniejsza, jak już to cała rodzina Brownów odgrywa rolę jako całość, a nie osobno, to już gdyby Hugh Bonneville zastąpiono to bym prędzej zauważył. Pattington w Peru to produkcja, która inspiruje się kinem w stylu Mumii z Fraserem, Indiany Jonesa, ale też można znaleźć dalekie echa takich filmów jak Afrykańska królowa, a nawet można znaleźć nawiązania do Aguirre - gniew boży, czy nawiązania do komedii Bustera Keatona
Powiedzieć o Paddingtonie w Peru, że to film niewinny, uroczy i bezpretensjonalny to nic nie powiedzieć. W dwójce kradli show Grant i Gleeson a w trójce szaleją Antonio Banderas i Olivia Colman i nie wypadają gorzej od Hugh Granta. Może to nie jest poziom genialnej dwójki, ale dobra rozrywka dla całej rodziny. Jest to jedna z najlepszych trylogii filmowych jakie widziałem w kinie. Są dwie sceny, jedna w trakcie napisów i druga po napisach końcowych, które są równie dobre co sceny po napisach w dwójce i w obu scenach pojawia się bohater, który musiał wrócić choćby tylko na chwilę:) Ocena: 7/10/
Deep Cover (2025)
Kat prowadzi zajęcia z improwizacji i zaczyna się zastanawiać, czy nie przegapiła swojej szansy na sukces. Wszystko zmienia się, gdy pracujący pod przykrywką policjant oferuje jej rolę życia. Kat, wraz z dwójką swoich uczniów - Marlonem, słabym aktorem, któremu kariery nie udało się zrobić i Hughiem, zwolnionym z pracy w biurze muszą przeniknąć do londyńskiego świata przestępczego, udając groźnych kryminalistów. Szybko sytuacja wymyka się spod kontroli. Jest to komedia kryminalna, którą ciągną na swoich barkach Dallas-Howard, Nich Mohammed znany najlepiej z Teda Lasso, oraz Orlando Bloom. I jeśli warto obejrzeć to dla roli Legolasa, który nieźle odnalazł się w roli słabego aktora, któremu wydaje się że jest Alem Pacino i Danielem Day Lewisem w jednym.
Drugi plan też jest interesujący, bo pojawia się Ian McShane, Paddy Considine i Sean Bean. A co do Beana to bawi się swoim wizerunkiem filmowym.
Za obsadę i kilka zabawnych scen, szczególnie z Bloomem postawię 6/10.
Another Simple Favor (2025)
Kilka lat temu powstała Simlpe Favor, udana mieszanka komedii i kryminału z Anną Kendrick i Blake Lively w rolach kobiet całkowicie się od siebie różniących, nieco zahukanej Stephanie i pewnej siebie Emily. Jedynka to przyzwoita produkcja, ale Kendrick i Lively stworzyły tak ciekawy duet kobiet, które bardziej nie mogły się różnić, a mimo tego zaprzyjaźniły się, że obejrzałem sequel Kolejną zwyczajną przysługę. Podobnie jak jedynka jest to produkcja przypominająca klasyczne kryminały tylko z wieloma absurdalnymi zwrotami akcji rodem z telenowel, ale tak mi się podobają aktorki w głównych rolach, że wybaczam tej produkcji wiele. Anna i Blake w ogóle się nie starzeją, a Blake Lively znowu zachwyca urodą i kostiumami (te kapelusze). Emily to jedna z lepszych ról w karierze Lively, idealnie pasuje do tej postaci. Tak ją lubię w tej roli, że wiele temu filmowi wybaczam. Ocena: 6/10.
The Alto Knights (2025)
Barry Levinson wrócił po kilku latach nieobecności i postanowił nakręcić klasyczny film o mafii wg scenariusza Nicholasa Pileggiego, autora skryptów do Kasyno i Chłopców z ferajny, a w roli głównej obsadził ulubionego aktora Scorsese, który ostatnio bardziej jest znany z wyzywania Trumpa niż z filmów. De Niro gra dwie role, ale nie braci bliźniaków, tylko Franka Costello i Vito Genovese, którzy kiedyś byli przyjaciółmi, ale z czasem ich relacja stała się bardziej skomplikowana.
Nie wiem po jakie licho De Niro gra dwie role, bo to że wciąż jest dobrym aktorem, tylko że ani jako Frank ani jako Vito nie wypada za dobrze, jedzie na autopilocie, w jednej roli jest bardziej spokojny, a w drugiej większy furiat i tyle. Nie wiem czy to nowy scenariusz Pileggiego, czy może stary, ale jakbym miał obstawiać to był scenariusz który dawno temu napisał, ale Scorsese go odrzucił, tak był słaby, bo film ogląda się jak parodię kina mafijnego. Dostajemy tutaj wszystkie klisze kina gangsterskiego, jest nudno. W filmie nie ma w ogóle energii i życia, to już lepiej powtórzyć Irlandczyka Scorsese, gdzie De Niro świetnie zagrał. Ocena: 3/10.
Sonic the Hedgehog 3 (2024)
Poprzednie części Sonica podobały mi się, ale nie aż tak jak większości widzów, a trzecia część to jedna z lepszych komedii jakie ostatnio obejrzalem. Szybkiego jak błyskawica ogląda się trochę jak kolejną część Szybkich i wściekłych, bo to jest też film o rodzinie. Sceny akcji i rozwałki trzymaja poziom, a finałowa rozpierducha jest odpowiednio epicka, czułem się a na finale prawie jak na Avengers End Game, albo jakbym oglądał Dragon Balla. Ale osobne słowa uznania należą się dla Jima Carreya, który przeszedł na emeryturę, ale nie dotyczy to Doktora Robotnika, bo co nowy Sonic kręcą to powraca. W poprzednich filmach był świetny, ale to co Carrey wyprawia w trójce to jest poziom najlepszych komediowych występów aktora, porównywalny z rolami m in w Masce, Głupim i głupszym. Facet gra tak jakby to miał być jego ostatni występ. Carrey tutaj to komediowe tornado, a na dodatek gra dwie role i nie wiem, w której roli był lepszy, czy jako Doktor Robotnik czy w roli dziadka. A sekwencja tańca dwóch Carreyów to złoto (nie pierwsza w karierze Jima), ale nie tylko momenty w ktorych gra cialem są genialne w jego wykonaniu, bo też Jim ma sporo świetnych dialogów, które świetnie sprzedaje. Za podwójną dawkę Carreya postawię 8/10 bo dawno się tak dobrze nie bawiłem co na trzeciej części przygód Sonica. Nie wyobrażam sobie kolejnych filmów bez Carreya, a jeśli jakimś cudem Robotnik powróci to tez nie wyobrażam sobie by zagrał jeszcze lepiej, jeszcze bardziej szarżował, więc może najlepiej byłoby gdyby to był ostatni występ Carreya w Sonicu, zwlaszcza, że ma ładną ostatnią scenę.
Nie poznałem po głosie Keanu Reevesa, co jest dziwne, bo ma charakterystyczny głos.
Paddington 2 to arcydzieło, więc miałem małe obawy czy kolejna część przygód misia Paddingtona i rodziny Brownów nie tyle dorówna dwójce co będzie trzymać dobry poziom. Obawy miałem bo reżysera 1 i 2 Paula Kinga zastąpił debiutujący Douglas Wilson, a Sally Hawkins zastąpiła Emily Mortimer w roli pani Brown. Ale szczerze to nawet nie zauważyłem tej podmiany aktorki, bo pani Brown nie jest najważniejsza, jak już to cała rodzina Brownów odgrywa rolę jako całość, a nie osobno, to już gdyby Hugh Bonneville zastąpiono to bym prędzej zauważył. Pattington w Peru to produkcja, która inspiruje się kinem w stylu Mumii z Fraserem, Indiany Jonesa, ale też można znaleźć dalekie echa takich filmów jak Afrykańska królowa, a nawet można znaleźć nawiązania do Aguirre - gniew boży, czy nawiązania do komedii Bustera Keatona
Powiedzieć o Paddingtonie w Peru, że to film niewinny, uroczy i bezpretensjonalny to nic nie powiedzieć. W dwójce kradli show Grant i Gleeson a w trójce szaleją Antonio Banderas i Olivia Colman i nie wypadają gorzej od Hugh Granta. Może to nie jest poziom genialnej dwójki, ale dobra rozrywka dla całej rodziny. Jest to jedna z najlepszych trylogii filmowych jakie widziałem w kinie. Są dwie sceny, jedna w trakcie napisów i druga po napisach końcowych, które są równie dobre co sceny po napisach w dwójce i w obu scenach pojawia się bohater, który musiał wrócić choćby tylko na chwilę:) Ocena: 7/10/
Deep Cover (2025)
Kat prowadzi zajęcia z improwizacji i zaczyna się zastanawiać, czy nie przegapiła swojej szansy na sukces. Wszystko zmienia się, gdy pracujący pod przykrywką policjant oferuje jej rolę życia. Kat, wraz z dwójką swoich uczniów - Marlonem, słabym aktorem, któremu kariery nie udało się zrobić i Hughiem, zwolnionym z pracy w biurze muszą przeniknąć do londyńskiego świata przestępczego, udając groźnych kryminalistów. Szybko sytuacja wymyka się spod kontroli. Jest to komedia kryminalna, którą ciągną na swoich barkach Dallas-Howard, Nich Mohammed znany najlepiej z Teda Lasso, oraz Orlando Bloom. I jeśli warto obejrzeć to dla roli Legolasa, który nieźle odnalazł się w roli słabego aktora, któremu wydaje się że jest Alem Pacino i Danielem Day Lewisem w jednym.
Drugi plan też jest interesujący, bo pojawia się Ian McShane, Paddy Considine i Sean Bean. A co do Beana to bawi się swoim wizerunkiem filmowym.
Za obsadę i kilka zabawnych scen, szczególnie z Bloomem postawię 6/10.
Another Simple Favor (2025)
Kilka lat temu powstała Simlpe Favor, udana mieszanka komedii i kryminału z Anną Kendrick i Blake Lively w rolach kobiet całkowicie się od siebie różniących, nieco zahukanej Stephanie i pewnej siebie Emily. Jedynka to przyzwoita produkcja, ale Kendrick i Lively stworzyły tak ciekawy duet kobiet, które bardziej nie mogły się różnić, a mimo tego zaprzyjaźniły się, że obejrzałem sequel Kolejną zwyczajną przysługę. Podobnie jak jedynka jest to produkcja przypominająca klasyczne kryminały tylko z wieloma absurdalnymi zwrotami akcji rodem z telenowel, ale tak mi się podobają aktorki w głównych rolach, że wybaczam tej produkcji wiele. Anna i Blake w ogóle się nie starzeją, a Blake Lively znowu zachwyca urodą i kostiumami (te kapelusze). Emily to jedna z lepszych ról w karierze Lively, idealnie pasuje do tej postaci. Tak ją lubię w tej roli, że wiele temu filmowi wybaczam. Ocena: 6/10.
The Alto Knights (2025)
Barry Levinson wrócił po kilku latach nieobecności i postanowił nakręcić klasyczny film o mafii wg scenariusza Nicholasa Pileggiego, autora skryptów do Kasyno i Chłopców z ferajny, a w roli głównej obsadził ulubionego aktora Scorsese, który ostatnio bardziej jest znany z wyzywania Trumpa niż z filmów. De Niro gra dwie role, ale nie braci bliźniaków, tylko Franka Costello i Vito Genovese, którzy kiedyś byli przyjaciółmi, ale z czasem ich relacja stała się bardziej skomplikowana.
Nie wiem po jakie licho De Niro gra dwie role, bo to że wciąż jest dobrym aktorem, tylko że ani jako Frank ani jako Vito nie wypada za dobrze, jedzie na autopilocie, w jednej roli jest bardziej spokojny, a w drugiej większy furiat i tyle. Nie wiem czy to nowy scenariusz Pileggiego, czy może stary, ale jakbym miał obstawiać to był scenariusz który dawno temu napisał, ale Scorsese go odrzucił, tak był słaby, bo film ogląda się jak parodię kina mafijnego. Dostajemy tutaj wszystkie klisze kina gangsterskiego, jest nudno. W filmie nie ma w ogóle energii i życia, to już lepiej powtórzyć Irlandczyka Scorsese, gdzie De Niro świetnie zagrał. Ocena: 3/10.
Sonic the Hedgehog 3 (2024)
Poprzednie części Sonica podobały mi się, ale nie aż tak jak większości widzów, a trzecia część to jedna z lepszych komedii jakie ostatnio obejrzalem. Szybkiego jak błyskawica ogląda się trochę jak kolejną część Szybkich i wściekłych, bo to jest też film o rodzinie. Sceny akcji i rozwałki trzymaja poziom, a finałowa rozpierducha jest odpowiednio epicka, czułem się a na finale prawie jak na Avengers End Game, albo jakbym oglądał Dragon Balla. Ale osobne słowa uznania należą się dla Jima Carreya, który przeszedł na emeryturę, ale nie dotyczy to Doktora Robotnika, bo co nowy Sonic kręcą to powraca. W poprzednich filmach był świetny, ale to co Carrey wyprawia w trójce to jest poziom najlepszych komediowych występów aktora, porównywalny z rolami m in w Masce, Głupim i głupszym. Facet gra tak jakby to miał być jego ostatni występ. Carrey tutaj to komediowe tornado, a na dodatek gra dwie role i nie wiem, w której roli był lepszy, czy jako Doktor Robotnik czy w roli dziadka. A sekwencja tańca dwóch Carreyów to złoto (nie pierwsza w karierze Jima), ale nie tylko momenty w ktorych gra cialem są genialne w jego wykonaniu, bo też Jim ma sporo świetnych dialogów, które świetnie sprzedaje. Za podwójną dawkę Carreya postawię 8/10 bo dawno się tak dobrze nie bawiłem co na trzeciej części przygód Sonica. Nie wyobrażam sobie kolejnych filmów bez Carreya, a jeśli jakimś cudem Robotnik powróci to tez nie wyobrażam sobie by zagrał jeszcze lepiej, jeszcze bardziej szarżował, więc może najlepiej byłoby gdyby to był ostatni występ Carreya w Sonicu, zwlaszcza, że ma ładną ostatnią scenę.
Nie poznałem po głosie Keanu Reevesa, co jest dziwne, bo ma charakterystyczny głos.
17-06-2025, 01:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2025, 01:54 przez michax.)
Spoiler




