Dante's Peak vs Volcano (1997)
#16
[Obrazek: the-story-import.jpg]

Wczoraj obejrzałem sobie po latach "Górę Dantego" ("Dantes's Peak") w reżyserii Rogera Donaldsona z 1997 r.
Ten wyprodukowany prze Gale Ann Hurd film to klasyk kina katastroficznego z l. 90-tych ze wszelkimi tego zaletami i wadami. Jeden z krytyków określił go jako "Twister" tylko z wulkanem zamiast tornada. Niewątpliwie jest coś w tej opinii, efekty specjalne oparto głównie na miniataruch i poza jedną sceną (przerwanie tamy) trzymają się bardzo dobrze, w przeciwieństwie np. do takiego emmerichowskiego "2012" z jego CGI sraką. O ile jednak strona formalna filmu jest świetna tak już fabuła to klisza na kliszy - jakby co to poniżej spoilery.

Przystojny naukowiec-wulkanolog Harry Dalton (o aparycji Pierca Brosnana w szczycie kariery) to oczywiście facet po przejściach, który po śmierci ukochanej w trakcie erupcji wulkanu w Kolumbii szuka ucieczki w pracy. Jego szefo każe sprawdzić mu co dzieje się z Górą Dantego w stanie Waszyngton z uwagi na niepokojące odczyty sejsmiczne. Harry przybywa do położonego w cieniu góry sielskiego miasteczka, by dokonać fachowej ekspertyzy. To co tam zastaje każe mu sądzić, że znajdujący się w pobliżu miasteczka wulkan może wybuchnąć w każdej chwili. Szybko informuje o tym burmistrz miasteczka Rachel Wando, typową strong single mother szukającą faceta (graną przez Lindę Hamilton), która zwołuje nadzwyczajne zgromadzenie rady miejskiej. Poza burmistrz nikt nie chce uwierzyć w słowa Harry'ego, a po tym jak miejsce przybywa sceptyczny i ostrożny szef Daltona sprawa cichnie. Geolodzy prowadzą skrupulatnie swoje badania i dochodzą do wniosku, że jednak pierdolnie, zwołują zebranie mieszkańców i nagle huk, grzmot, krzyk - wulkan eksploduje - zaczyna się najlepsza część filmu.

Spanikowani ludzie walcząc o życie zaczynają uciekać, a Sarah Connor musi z Bondem ratować swoje głupie dzieciaki, które samodzielnie w trakcie erupcji wulkanu jadą samochodem ratować swoją babcię (nagroda Złotego Darwina po prostu). W sumie to tutaj kończy się jakakolwiek fabuła, bo potem widzimy tylko jak bohaterowie wędrują z miejsca a do miejsca b w ekstremalnych warunkach, napotykając po drodze opady pyłu wulkanicznego, potoki lawy, jezioro pełne kwasu czy spływ piroklastyczny. Po prostu wulkaniczne the best of.

BTW auto Daltona jest lepsze od czołgu, można nim nie tylko przejechać przez rzekę, ale również jeździć po potoku lawy (serio):



Po drodze nasi milusińscy ratują zaginionego psa dzieciaków pani burmistrz itp. Po prostu peak najntisowej sztampy i kurczę przyznać bez bicia - zajebiście mi się to podobało. Ot taka nieskomplikowana fabuła z mniej skomplikowanych czasów, idealna na letni wieczór. Hamilton i Brosnan dają radę i widać, że czują konwencję, w której grają.

7 na 10 i polecam na wakacje.

PS teraz już się tak rzadko kręci, na lokacji (miasteczko Wallace w stanie Idaho) z praktycznymi efektami i masą statystów:


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Dante's Peak vs Volcano (1997) - Scheckley - 22-06-2025, 16:56

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Contact (Zemeckis zrobił w 1997) Gal Anonim 10 4,313 20-08-2023, 22:02
Ostatni post: Debryk
  Zabijanie na śniadanie / Grosse Pointe Blank (1997) SonnyCrockett 23 6,946 17-07-2022, 23:42
Ostatni post: SonnyCrockett
  Fotograf elfów (1997), reż. Nick Willing SonnyCrockett 0 2,294 05-08-2010, 23:26
Ostatni post: SonnyCrockett
  House of Games [1987] & Spanish Prisoner [1997], Mamet Glut 4 2,184 08-06-2010, 13:58
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości