La passion de Dodin Bouffant - widzę że oceniający podzielili się zasadniczo na dwie grupy: "o boże, ale pięknie nakręcone gotowanie i jedzenie!!! 9/10" oraz "sceny wokół jedzenia piękne, ale cała reszta to niezła tandeta, 5/10" i mi niestety bliżej raczej do tej drugiej. No zgodzę się, że Binoche i Magimel ładnie się do siebie uśmiechają, ale beznadziejnie jest pokazana dynamika ich relacji: od lat dzielą wspólną pasję, niezwykle się lubią i szanują, do tego ruchają się kiedy tylko mają ochotę i nagle postanawiają wziąć ślub? Co tam niby było katalizatorem tej zmiany? Film nie zaprząta sobie głowy takimi szczegółami, za to żeby było jeszcze bardziej kiczowato i zaistniała w tym scenariuszu jakakolwiek dramaturgia to dorzuca śmiertelną chorobę.
Pięknie nakręcone nudy. Widzę nawet pojawiające się porównania do Uczty Babette i cóż, jest to świetny przypadek, aby odróżnić film znakomity od przeciętnego w teoretycznie podobnej tematyce: w Uczcie naprawdę o coś chodziło, był jakiś konflikt postaw, jakieś napięcie, jakiś cel i jakiś wniosek z całej historii, a w Bulionie mamy pięknie nakręcony food porn i historię miłosną na poziomie Harlequinów.
5/10
Pięknie nakręcone nudy. Widzę nawet pojawiające się porównania do Uczty Babette i cóż, jest to świetny przypadek, aby odróżnić film znakomity od przeciętnego w teoretycznie podobnej tematyce: w Uczcie naprawdę o coś chodziło, był jakiś konflikt postaw, jakieś napięcie, jakiś cel i jakiś wniosek z całej historii, a w Bulionie mamy pięknie nakręcony food porn i historię miłosną na poziomie Harlequinów.
5/10
23-06-2025, 20:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2025, 20:54 przez simek.)






