David Chase, twórca Sopranos, zdaje się mieć pewien zgrzyt z narodem wybranym – bo serial nie maluje go w zbyt przychylnych barwach. Już w drugim odcinku pierwszego sezonu pojawia się „koszerny” wątek, gdzie żydzi przedstawieni są jako fanatyczni i dwulicowi, nawet wobec własnych pobratymców. Hesh, dawny przyjaciel Tony’ego, to klasyczny przykład żydowskiego cwaniaka – dorobił się na okradaniu czarnoskórych muzyków, a dziś żyje na luzie z tantiemów, hoduje konie i dyma czarnulki :). Nawet Tony, mimo że darzy go duża sympatią, w końcu rzuca pod jego adresem „fucking Jew”, dogryza mu przy kumplach, a całą sesję terapeutyczną poświęca na rant o niewdzięcznych żydach.
Kolejny przykład to Noah Tannenbaum – student Columbii i pierwszy partner Meadow, dwurasowy (czarnoskóry i żydowskiego pochodzenia – niezłe combo) bananowy chłopak z dobrego domu. W jednej ze scen Tony bez ceregieli wyrzuca go z domu, rzucając prosto z mostu, że nie chce, by jego córka zadawała się z „żydowskim czarnuchem”. Noah to zadufany w sobie bufon z przywilejami, który traktuje Meadow raczej jak zdobycz niż partnerkę, a finalnie i tak ją rzuca jak szmate, bo kariera ważniejsza.
Kolejny przykład to Noah Tannenbaum – student Columbii i pierwszy partner Meadow, dwurasowy (czarnoskóry i żydowskiego pochodzenia – niezłe combo) bananowy chłopak z dobrego domu. W jednej ze scen Tony bez ceregieli wyrzuca go z domu, rzucając prosto z mostu, że nie chce, by jego córka zadawała się z „żydowskim czarnuchem”. Noah to zadufany w sobie bufon z przywilejami, który traktuje Meadow raczej jak zdobycz niż partnerkę, a finalnie i tak ją rzuca jak szmate, bo kariera ważniejsza.
Youniverse
10-07-2025, 15:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2025, 17:59 przez Bartholomew.)





