(22-05-2013, 08:49)simek napisał(a): 20 000 Leagues Under the Sea z 1954 - Ależ przyjemny film! (...) Film niestety nie jest idealny, ma na przykład niepotrzebnie śpiewającego Kirka Douglasa, zbyt małą z zewnątrz w porównaniu do wnętrza łódź podwodną, parę scen wyglądających jakby je nakręcili za pięć dolarów również się znajdzie. Ponarzekałbym też trochę na dramaturgię i tempo, niby wszystkie elementy fabuły są potrzebne, ale w jakichś 3/4 człowieka dopada znużenie i chciałby już zobaczyć finał, a jak już do niego dochodzi to jest mało satysfakcjonujący. Pomimo wad jest to świetny, piękny, klimatyczny(wszystkie ujęcia podwodne, w kombinezonach kapitalne nawet jak na dzisiejsze czasy) film z zajebistym antagonistą,
Mógłbym się pod tym podpisać. Tyle, że dałbym niższą ocenę. 12 lat pozniej film męczy bardziej. I jest więcej glupkowatych scen, typowych dla "starego kina".
Antagonista jest niezrozumialy. W ogóle, postaci w tych starych filmach (a przynajmniej tak kojarze) wydają sie czesto naiwne, infantylne, dziwnie zachowujące sie.
Cały film troche nuży i mozna by tu wywalic sporo zbednych rzeczy. Np. disneyowskiego zwierzaka totalnie z czapy.
Należy docenić za efekty. To sie niewiele zestarzalo.
5/10
Cytat:Bardzo chciałbym żeby powstał remake w reżyserii Finchera
Juz wiemy, ze nie powstal.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-08-2025, 09:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2025, 09:32 przez shamar.)





