Krokodyl Dundee - w końcu nadrobione. Spodziewałem się przygodówki a to bardziej romans w sosie komediowym. Początek w Australii bardzo fajny, jednak szybko przenosimy się do Nowego Jorku, gdzie film zostaje przejęty przez motyw ryby poza wodą. Więc tytułowa postać grana przez Paula Hogana na początku popisuje się swoim doświadczeniem w austalijskiej dziczy by potem znaleźć się w betonowej dżungli, gdzie dochodzi do wielu zabawnych sytuacji. Na przykład gag ze sprawdzaniem czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Najważniejszy w filmie jednak jest relacja reporterki z Michaelem J. Dundee i bardzo dobrze pokazano jak ich uczucie się rozwija i jak naturalnie Michael ją uwodzi. Także bardzo miły film, trochę natury, dużo lekkości i miłości, której nie oddzieli zatłoczone metro w NY. Hogan jest świetny. 7/10
Palm Springs - motyw Dnia Świstaka daje wiele możliwości i w przypadku tego filmu twórcy prezentują ciekawe rozwinięcia tego pomysłu. Przy okazji nie ma zbędnego wstępu,
Postać Simmonsa dobrze przedstawia jedną koncepcję i ogólnie fajnie jego historia się zamyka przedstawiając inne podejście wobec nietypowego zdarzenia. Ogólnie bardzo przyjemnie się ogląda takie motywy jak pętla czasowa i jest tu wiele zabawy z tym, głównie oglądania wariantów różnych scen/sytuacji, wprowadzanych koncepcji. Z obrazu bije uczucie wolności, że w sumie możesz robić co chcesz, jednak są to tylko momenty, bo generalnie sytuacja jest patowa jak jest się uwięzionym w jednym dniu, ale fajnie jest śledzić inne podejścia do sytuacji, bo mamy tu perspektywy różnych osób + każdy z bohaterów też zmienia swójh ogląd sytuacji.
I tu tak samo jak w Krokodylu wątek romansowy ma istotną rolę, niemniej w ogóle nie uwierzyłem w decyzję głównego bohatera na końcu filmu, może dlatego, że nie lubię Samberga a jego wydaje mi się tak samo antypatyczna jak on sam. Wolałbym jako główną gwiazdę kogoś, kto budziłby sympatię. Także to na minus plus ostatnia scena - wolałbym aby w ogóle nie pokazywali jak pewna rzecz na końcu przebiegła. Dodatkowo humor czasami mi nie leżał - podlewanie psiej kupy, fajnie... Milloti i Simmons na plus, rozwinięcie koncepcji pętli czasowej też na plus. Więc ogólnie przyjemny seans, ale wracać to będę do Dnia Świstaka. 6-7/10
Palm Springs - motyw Dnia Świstaka daje wiele możliwości i w przypadku tego filmu twórcy prezentują ciekawe rozwinięcia tego pomysłu. Przy okazji nie ma zbędnego wstępu,
Postać Simmonsa dobrze przedstawia jedną koncepcję i ogólnie fajnie jego historia się zamyka przedstawiając inne podejście wobec nietypowego zdarzenia. Ogólnie bardzo przyjemnie się ogląda takie motywy jak pętla czasowa i jest tu wiele zabawy z tym, głównie oglądania wariantów różnych scen/sytuacji, wprowadzanych koncepcji. Z obrazu bije uczucie wolności, że w sumie możesz robić co chcesz, jednak są to tylko momenty, bo generalnie sytuacja jest patowa jak jest się uwięzionym w jednym dniu, ale fajnie jest śledzić inne podejścia do sytuacji, bo mamy tu perspektywy różnych osób + każdy z bohaterów też zmienia swójh ogląd sytuacji.
I tu tak samo jak w Krokodylu wątek romansowy ma istotną rolę, niemniej w ogóle nie uwierzyłem w decyzję głównego bohatera na końcu filmu, może dlatego, że nie lubię Samberga a jego wydaje mi się tak samo antypatyczna jak on sam. Wolałbym jako główną gwiazdę kogoś, kto budziłby sympatię. Także to na minus plus ostatnia scena - wolałbym aby w ogóle nie pokazywali jak pewna rzecz na końcu przebiegła. Dodatkowo humor czasami mi nie leżał - podlewanie psiej kupy, fajnie... Milloti i Simmons na plus, rozwinięcie koncepcji pętli czasowej też na plus. Więc ogólnie przyjemny seans, ale wracać to będę do Dnia Świstaka. 6-7/10
07-09-2025, 18:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-09-2025, 23:27 przez samuuel.)
Spoiler




