Dzikie dziecko - co mnie się podoba, że to nie ma tego holiłódzkiego lukru charakteryzującego podobne obrazki. Nie ma przerysowanych nieoświeconych wieśniaków atakującego dzikusa "bo tak", bez ckliwości, szantażu moralnego i robienia z doktora Itarda tego natchnionego idealisty. Jego antagonista, Pitel, po prostu ma inne wnioski naukowe i jest bardziej sprawdzanie teorii. Nawet sam Itard czasem szorstko traktuje młodziana, a nawet za karę zamyka w szafie jak Harry'ego Pottera. Ogólnie też to ogląda się jak dokument przez naukową narrację Itarda. Truffaut dobrze sprawdził, ale Cargol jako francuski Mowgli - IDEALNIE oddany behawior zdziczałego człowieka (przynajmniej tak mi się zdaje). Jak i realistyczne odwzorowanie jak wygląda uczenie dzikiego dziecka do życia w ludzkim świecie. Wiem, to na podst. prawdziwej historii. I Francja (przynajmniej z tamtych lat) to nie USA i biografie nie są koloryzowane.
Nell - a jak u Amerykanów? Tu też w tym jakaś forma dokumentalna, bo fabuła to przebieg badań naukowych podobnych do badających behawior zwierząt w ich naturalnym środowisku. I tu jest inny rodzaj zdziczenia (?) - Nell jako tako ogarnia życie, ale żyła w odosobnieniu w kompletnej głuszy i umie używać języka, mówi tylko jakimś połamańcem. I jak to Hollywood - jest to "whimsy" z inspirującą muzyką na czele. Ale też nie krindżuje. Jak ujrzałem przygłupich nastolatków urwanych ze stonerskich komedii, bałem że zechcą jakąś kliszową krzywdę. Na szczęście ich udział poszedł w inną stronę. Warto pochwalić Jodie Foster - łatwo mogła wpaść w tryb Oscar-baita i full-retarda. Naprawdę widzę odizolowaną autystyczkę, a nie celebrytkę szukającą na gwałt Oscara. Też fajne przesłanie, że jak ktoś odbiega od norm społecznych, nie trzeba roztaczać parasola, bo Nell choć autystyczna, to w miarę normalnie funkcjonuje i Neeson słusznie wytyka, że ubezwłasnowolnienie pogorszy sprawę. No i ładnie nakręcony, szczególnie piękne plenery Północnej Karoliny. Też to znak czasów - widać wielokrotnie sutki i nawet bobra Foster, a ma kategorię PG-13. Dziś R-ka byłaby gwarantowana.
Oba filmy 8/10
Nell - a jak u Amerykanów? Tu też w tym jakaś forma dokumentalna, bo fabuła to przebieg badań naukowych podobnych do badających behawior zwierząt w ich naturalnym środowisku. I tu jest inny rodzaj zdziczenia (?) - Nell jako tako ogarnia życie, ale żyła w odosobnieniu w kompletnej głuszy i umie używać języka, mówi tylko jakimś połamańcem. I jak to Hollywood - jest to "whimsy" z inspirującą muzyką na czele. Ale też nie krindżuje. Jak ujrzałem przygłupich nastolatków urwanych ze stonerskich komedii, bałem że zechcą jakąś kliszową krzywdę. Na szczęście ich udział poszedł w inną stronę. Warto pochwalić Jodie Foster - łatwo mogła wpaść w tryb Oscar-baita i full-retarda. Naprawdę widzę odizolowaną autystyczkę, a nie celebrytkę szukającą na gwałt Oscara. Też fajne przesłanie, że jak ktoś odbiega od norm społecznych, nie trzeba roztaczać parasola, bo Nell choć autystyczna, to w miarę normalnie funkcjonuje i Neeson słusznie wytyka, że ubezwłasnowolnienie pogorszy sprawę. No i ładnie nakręcony, szczególnie piękne plenery Północnej Karoliny. Też to znak czasów - widać wielokrotnie sutki i nawet bobra Foster, a ma kategorię PG-13. Dziś R-ka byłaby gwarantowana.
Oba filmy 8/10
10-09-2025, 22:58





