Uwaga, uwaga, nadrobiłem chyba mój najbardziej oczywisty brak w ocenach i obejrzałem A Beautiful Mind :)
Czy nie wydaje się wam również dziwny ten sposób złapania Nasha przez dr Rosena i jego pomagierów? Ja wiem, że scena musiała zostać zaaranżowana w taki sposób, żeby Nashowi się wydawało, że to ruskie go łapią, no ale z obiektywnego punktu widzenia to jaki był sens wysyłania demonicznego psychiatry z kilkoma osiłkami po nobliwego profesora? Nie można było najzwyczajniej na świecie poczekać aż skończy wykład i z nim pogadać na spokojnie, że jest pan chory i trzeba zrobić to i tamto? Wg mnie trochę przedramatyzowanie.
Ogólnie mam też problem z przedstawieniem samej schizofrenii: jest to pokazane tak, jakby wystarczyło przegadać, wygrać słowną konfrontację ze swoimi fantastycznymi znajomymi i już problem z głowy, albo wystarczy uzmysłowienie sobie, że w tych zwidach jest brak logiki (pomimo upływu lat dziewczynka nie dojrzewa) i już jest się wygranym. No nie tak to działa, zbyt duże, hollywoodzkie uproszczenie.
Jest to ładny, porządnie zrobiony i zagrany film, ale raczej taki do niedzielnego obiadku. Do takiego tematu to przydałby się ktoś pokroju Cronenberga, nie mówiąc o Lynchu żeby naprawdę przekonująco oddać stan chorego, bo od Howarda to mamy taką wersję light. A, no i trochę szkoda, że o samych badania Nasha jest tak mało, scenarzysta nawet nie próbował wytłumaczyć czym on się zajmuje, bo przez cały film on właściwie chodzi z głową w chmurach, raz w przypływie weny na kilku kartkach rozpisał coś podobno dobrego, ale nie mamy okazji się dowiedzieć co to właściwie było, a na koniec się okazuje, że za to się należy Nobel z ekonomii...
Ode mnie 7/10
Niesamowite u ilu moich filmwebowych znajomych to jest 10/10. W ogóle średnia 8,3 i miejsce w top20 z ponad pół miliona ocen oznacza, że to niemal idealny, hollywoodzki produkt.
(26-12-2013, 11:38)Snappik napisał(a): Genialnie zagrany dramat, Crowe zasłużył tutaj na statuetkę, ale niestety Akademia najwyraźniej nie chciała powtórki i dała nagrodę Washingtonowi, który jedynie udowodnił, że czarny umie zagrać czarnego ;)Nawet nie kojarzyłem, że Crowe miał aż taki dobry okres, że trzy wybitne, pierwszoplanowe role miał w trzy lata: Insider, Gladiator i Beautiful Mind. Równie dobrze mógł zgarnąć trzy Oscary i nie byłaby to żadna przesada, ale też statuetki dla Spacey'a i Denzela to nie była żadna kradzież.
Cytat:Końcówka być może nieco uproszczona i zrobiona na szybko, ale patent z długopisami ładnie spina wszystko klamrą.No nie ma się co oszukiwać, jest to trochę przesłodzone i uproszczone. Dzisiaj by taki film na forum nie przeszedł, ale 25-letnia patyna swoje daje :P
(01-07-2022, 20:35)Debryk napisał(a): Connelly z kolei daje radę wielce, ale jej charakteryzacja na starowinkę odstaje kilka lig od tego, co departament makijażu uczynił ze starym-Nashem.Rzeczywiście jej charakteryzacja kiepska, ledwo ją poznałem i to raczej tylko ze względu na kontekst. Rola Connelly dobra, ale żeby od razu dawać za nią Oscara? Trochę przesada, no ale sporo Oscarów za drugi plan nią jest.
Cytat:Tak po prawdzie, to Howard wycisnął z tej historii więcej, niż się dało wycisnąć i dobrze się stało, że postawił na tę schizofrenię jako główną kartę. Doskonale pamiętam moją reakcję w kinie, gdy prawda wyszła na jaw, a potem w scenie z giwerą przy żonie miałem mind-fuck, czy to prawda czy jednak gość jest faktycznie chory.Wierzcie, lub nie, ale ja w ogóle nie znałem tego twista i czekałem kiedy wjedzie temat schizofrenii, bo film sobie leci i leci, a nic tej choroby nie widać :D To znaczy jakieś podejrzenia zacząłem mieć zwłaszcza przy motywie ze wszczepieniem pod skórę jakiegoś tokena z kodem, że coś to jest dziwne.
Czy nie wydaje się wam również dziwny ten sposób złapania Nasha przez dr Rosena i jego pomagierów? Ja wiem, że scena musiała zostać zaaranżowana w taki sposób, żeby Nashowi się wydawało, że to ruskie go łapią, no ale z obiektywnego punktu widzenia to jaki był sens wysyłania demonicznego psychiatry z kilkoma osiłkami po nobliwego profesora? Nie można było najzwyczajniej na świecie poczekać aż skończy wykład i z nim pogadać na spokojnie, że jest pan chory i trzeba zrobić to i tamto? Wg mnie trochę przedramatyzowanie.
Ogólnie mam też problem z przedstawieniem samej schizofrenii: jest to pokazane tak, jakby wystarczyło przegadać, wygrać słowną konfrontację ze swoimi fantastycznymi znajomymi i już problem z głowy, albo wystarczy uzmysłowienie sobie, że w tych zwidach jest brak logiki (pomimo upływu lat dziewczynka nie dojrzewa) i już jest się wygranym. No nie tak to działa, zbyt duże, hollywoodzkie uproszczenie.
Jest to ładny, porządnie zrobiony i zagrany film, ale raczej taki do niedzielnego obiadku. Do takiego tematu to przydałby się ktoś pokroju Cronenberga, nie mówiąc o Lynchu żeby naprawdę przekonująco oddać stan chorego, bo od Howarda to mamy taką wersję light. A, no i trochę szkoda, że o samych badania Nasha jest tak mało, scenarzysta nawet nie próbował wytłumaczyć czym on się zajmuje, bo przez cały film on właściwie chodzi z głową w chmurach, raz w przypływie weny na kilku kartkach rozpisał coś podobno dobrego, ale nie mamy okazji się dowiedzieć co to właściwie było, a na koniec się okazuje, że za to się należy Nobel z ekonomii...
Ode mnie 7/10
Niesamowite u ilu moich filmwebowych znajomych to jest 10/10. W ogóle średnia 8,3 i miejsce w top20 z ponad pół miliona ocen oznacza, że to niemal idealny, hollywoodzki produkt.
12-09-2025, 14:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-09-2025, 14:52 przez simek.)






