Daheim sterben die Leut' - czasami wystarczy plakat, by zainteresował:
![[Obrazek: daheim-sterben-die-leut.jpg]](https://www.cinestar.de/media/cache/poster/media/filmbilder/d/daheim-sterben-die-leut/daheim-sterben-die-leut.jpg)
Jak głosi Blu-ray to pierwszy niemiecki film, który otrzymał miano kultowego. Ja czytałem na Wiki film był w Niemczech puszczany z napisami, ponieważ bohaterowie mówią jakimś dialektem, niezrozumiałym dla pobocznych. Kojarzy mi się z naszym Sprawa się rypła, bo to też komedia dziejąca się na regionie. Sporo tej prowincjonalności, na która fajnoniemcy patrzą z wzgardą. Wiele jest lederhosenów, chodzenia do kościoła (i mających krzyż w izbie, modlitwy przed jedzeniem) i skorumpowanych grafów, chcących postawić własne zyskowne gówno. I głównym bohaterem jest wąsaty swojak. Z początku jest niemrawo i ma prędzej vibe filmu społecznego, a zmienia kierunek, kiedy bohater z pomocą jakiegoś szeptuna rzuca klątwę na złego. Pojawia jakiś surrealistyczny motyw jak wspomnienia dziadka kręcone jak noir czy diabeł kuszący bohatera jak w komiksie Carla Barksa (a bohater każe mu spadać, bo chce spać). Co muszę przyznać, to sporo ładnych kadrów i widoczków, jak na komedię:
W sumie raczej nic specjalnego i jako Polak raczej nie poczuję, co mogło urzec Niemiaszków. Chociaż niby film hermetyczny, ale tematyka też jakaś bliska i znajoma, bo podobne rzeczy się wyprawiają w Polsce powiatowej.
5/10
Gaslight (1944) - odkładałem i odkładałem. Aż w końcu ujrzałem. Można domyślić się tożsamości mordercy w momencie czytania listu w 20. minucie filmu. I gdy Cotten pojawił się w Tower, całkiem można dodać dwa do dwóch. Ale na tyle idzie interesująco, że sam ciekawiłem przebiegiem intrygi i jej motywami. Interesujące jest to, iż mamy tu męża-oprawcę, który powziął inną formę przemocy. Jest uprzejmy, daje słuszne uwagi i nie strofuje żony za jakieś błahostki. Taki złowieszczy Pepé Le Pew. Dużo zasługi w tym znakomitego Boyera. Bergman też świetnie zagrała, oddając stopniowe załamanie nerwowe. Z kolei pochwalę też Lansbury, która wciela się w niezłego małpiszona. Plus, nie sądziłem też, że to był jej debiut (myślałem, że Dorian Gray z jej udziałem powstał wcześniej). I miło, że nie tworzyli trójkąta miłosnego z postacią Cottena (zwłaszcza, że ten jest kawalerem). No i daje radę atmosfera wzmagana przez zdjęcia i scenografię.
8/10
Gaslight (1940) - dowiedział żem się, że jest wcześniejsza adaptacja sztuki. Brytyjska. Bardziej kameralny i mniej wystawniejszych ujęć u Amerykanów typu włoski zameczek. Za to ma ciekawszą czołówkę i parę rozwiązań inscenizacyjnyuch, jak pionowe cienie na ciele leżącej żony symbolizujące jej więzienie w toksycznym związku. Też widać, że wrażliwość anglosaskich cenzorów jest inna po obu stron Atlantyku - tu jest pokazane całe morderstwo poprzedniej właścicielki domu. I jawniej pokazują romans męża z Nancy. Intryga mniej oczywista, ale mąż bardziej śliski i apodyktyczny. Dlatego wolę podejście amerykańskie, bo mąż był bardziej zniuansowany, przez co bardziej groźny. Aktorzy może nie tak dobrzy co w remake'u, ale dobrze się sprawują, szczególnie główna para, zwłaszcza aktorka oddała trwający od dłuższego czasu wrak psychiczny. Warto zobaczyć chociażby dla porównania.
6/10
![[Obrazek: daheim-sterben-die-leut.jpg]](https://www.cinestar.de/media/cache/poster/media/filmbilder/d/daheim-sterben-die-leut/daheim-sterben-die-leut.jpg)
Jak głosi Blu-ray to pierwszy niemiecki film, który otrzymał miano kultowego. Ja czytałem na Wiki film był w Niemczech puszczany z napisami, ponieważ bohaterowie mówią jakimś dialektem, niezrozumiałym dla pobocznych. Kojarzy mi się z naszym Sprawa się rypła, bo to też komedia dziejąca się na regionie. Sporo tej prowincjonalności, na która fajnoniemcy patrzą z wzgardą. Wiele jest lederhosenów, chodzenia do kościoła (i mających krzyż w izbie, modlitwy przed jedzeniem) i skorumpowanych grafów, chcących postawić własne zyskowne gówno. I głównym bohaterem jest wąsaty swojak. Z początku jest niemrawo i ma prędzej vibe filmu społecznego, a zmienia kierunek, kiedy bohater z pomocą jakiegoś szeptuna rzuca klątwę na złego. Pojawia jakiś surrealistyczny motyw jak wspomnienia dziadka kręcone jak noir czy diabeł kuszący bohatera jak w komiksie Carla Barksa (a bohater każe mu spadać, bo chce spać). Co muszę przyznać, to sporo ładnych kadrów i widoczków, jak na komedię:
W sumie raczej nic specjalnego i jako Polak raczej nie poczuję, co mogło urzec Niemiaszków. Chociaż niby film hermetyczny, ale tematyka też jakaś bliska i znajoma, bo podobne rzeczy się wyprawiają w Polsce powiatowej.
5/10
Gaslight (1944) - odkładałem i odkładałem. Aż w końcu ujrzałem. Można domyślić się tożsamości mordercy w momencie czytania listu w 20. minucie filmu. I gdy Cotten pojawił się w Tower, całkiem można dodać dwa do dwóch. Ale na tyle idzie interesująco, że sam ciekawiłem przebiegiem intrygi i jej motywami. Interesujące jest to, iż mamy tu męża-oprawcę, który powziął inną formę przemocy. Jest uprzejmy, daje słuszne uwagi i nie strofuje żony za jakieś błahostki. Taki złowieszczy Pepé Le Pew. Dużo zasługi w tym znakomitego Boyera. Bergman też świetnie zagrała, oddając stopniowe załamanie nerwowe. Z kolei pochwalę też Lansbury, która wciela się w niezłego małpiszona. Plus, nie sądziłem też, że to był jej debiut (myślałem, że Dorian Gray z jej udziałem powstał wcześniej). I miło, że nie tworzyli trójkąta miłosnego z postacią Cottena (zwłaszcza, że ten jest kawalerem). No i daje radę atmosfera wzmagana przez zdjęcia i scenografię.
8/10
Gaslight (1940) - dowiedział żem się, że jest wcześniejsza adaptacja sztuki. Brytyjska. Bardziej kameralny i mniej wystawniejszych ujęć u Amerykanów typu włoski zameczek. Za to ma ciekawszą czołówkę i parę rozwiązań inscenizacyjnyuch, jak pionowe cienie na ciele leżącej żony symbolizujące jej więzienie w toksycznym związku. Też widać, że wrażliwość anglosaskich cenzorów jest inna po obu stron Atlantyku - tu jest pokazane całe morderstwo poprzedniej właścicielki domu. I jawniej pokazują romans męża z Nancy. Intryga mniej oczywista, ale mąż bardziej śliski i apodyktyczny. Dlatego wolę podejście amerykańskie, bo mąż był bardziej zniuansowany, przez co bardziej groźny. Aktorzy może nie tak dobrzy co w remake'u, ale dobrze się sprawują, szczególnie główna para, zwłaszcza aktorka oddała trwający od dłuższego czasu wrak psychiczny. Warto zobaczyć chociażby dla porównania.
6/10
28-09-2025, 22:57
Spoiler![[Obrazek: vlcsnap-2025-09-26-18h24m37s949.jpg]](https://i.postimg.cc/J4H5j13P/vlcsnap-2025-09-26-18h24m37s949.jpg)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-09-28-15h15m16s285.jpg]](https://i.postimg.cc/zXHFTJwt/vlcsnap-2025-09-28-15h15m16s285.jpg)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-09-28-15h21m46s904.jpg]](https://i.postimg.cc/nMfj4tZv/vlcsnap-2025-09-28-15h21m46s904.jpg)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-09-28-21h54m26s751.jpg]](https://i.postimg.cc/NfXR5dYJ/vlcsnap-2025-09-28-21h54m26s751.jpg)





