BĘDĄ SPOILERY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zamach na papieża
Rany boskie, co za zły film. Ten film wygląda, jak totalny relikt filmowej przeszłości - jakby ktoś nakręcił go w latach 90., znalazł kopię w zakurzonej piwnicy i stwierdził, że robimy wielką kinową premierę. No, ale to pan Pasiowski, do tego z Lindą w roli głównej, więc czego można się było spodziewać.
W ogóle Pasikowski nie pierdoli się w tańcu i wali tyloma nawiązaniami do Psów, że można by z tego zrobić drinking game i nieźle się nawalić. W zasadzie już na dzień dobry serwuje scenę, w której mamy jakąś komisję tylko tym razem to nie Franz jest przesłuchiwany, a sam przesłuchuje. Kogo? Ano obywateli starających się o... kartę wędkarską. Tak było, nie ściemniam.
No, ale to co w tym filmie jest najważniejsze, czyli tytułowy zamach to jakaś popierdółka a nie zamach. Dwie godziny snucia się Lindy na ekranie - bardzo szybko można się utożsamić ze znudzonym życiem bohaterem tego filmu (zresztą życia to mu za wiele nie zostało, bo ma raka), bo zaczyna się odczuwać takie same emocje jak on. W tym filmie kurde nic się nie dzieje. Linda łazi, pije, łowi, tu jakiś test broni zrobi, późneij znowu połazi. Nawet nie chędoży kurtyzany, którą zabiera na wieś - ma mu ona jedynie towarzystwa dotrzymać, żeby miał do kogo mordę otworzyc. Chyba, to też miał być żart Pasikowskiego - Linda, kiedyś pierwszy ruchacz RP, teraz stary człowiek i już nie może.
No i generalnie postać Lindy jest szantażowana przez władzę, bo ma córkę w Hamburgu, do której nie może wyjechać. Wiadomo. Jak się później okazuje, ta córka jest w ciąży, ale wstydziła się powiedzieć ojcu, bo zapłodnił ją... Nigeryjczyk. Który spierdolił i ją zostawił, lol :D
A sam zamach polega na tym, że Linda nie dosyć, że nie zabija Agczy, to jeszcze ratuję JP2. Zamiast zastrzelić zamachowca po tym, jak ten strzeli do Ojca Świętego, to strzela wcześniej w rękę papieża, przez co Ali później pudłuje. Tym samym postać Lindy przebacza Kościołowi - dlaczego? Ano dlatego, że ksiądz gwałcił mu brata i on później pisał do kardynałów, w tym do Wojtyły, ale ci go olali. Sam też zabił księdza widelcem, jak miał 11 lat XD
Jak komuś nie podobała się muzyka w nowym filmie PTA, to niech odpali tę z tego filmu. Została chyba zajumana z jakiegoś starego niemieckiego pornosa z lat 90.
Wyższa szkoła filmowego i przede wszystkich scenariopisarskiego rzemiosła. 3/10 - bo Woronowicz spoko.
Zamach na papieża
Rany boskie, co za zły film. Ten film wygląda, jak totalny relikt filmowej przeszłości - jakby ktoś nakręcił go w latach 90., znalazł kopię w zakurzonej piwnicy i stwierdził, że robimy wielką kinową premierę. No, ale to pan Pasiowski, do tego z Lindą w roli głównej, więc czego można się było spodziewać.
W ogóle Pasikowski nie pierdoli się w tańcu i wali tyloma nawiązaniami do Psów, że można by z tego zrobić drinking game i nieźle się nawalić. W zasadzie już na dzień dobry serwuje scenę, w której mamy jakąś komisję tylko tym razem to nie Franz jest przesłuchiwany, a sam przesłuchuje. Kogo? Ano obywateli starających się o... kartę wędkarską. Tak było, nie ściemniam.
No, ale to co w tym filmie jest najważniejsze, czyli tytułowy zamach to jakaś popierdółka a nie zamach. Dwie godziny snucia się Lindy na ekranie - bardzo szybko można się utożsamić ze znudzonym życiem bohaterem tego filmu (zresztą życia to mu za wiele nie zostało, bo ma raka), bo zaczyna się odczuwać takie same emocje jak on. W tym filmie kurde nic się nie dzieje. Linda łazi, pije, łowi, tu jakiś test broni zrobi, późneij znowu połazi. Nawet nie chędoży kurtyzany, którą zabiera na wieś - ma mu ona jedynie towarzystwa dotrzymać, żeby miał do kogo mordę otworzyc. Chyba, to też miał być żart Pasikowskiego - Linda, kiedyś pierwszy ruchacz RP, teraz stary człowiek i już nie może.
No i generalnie postać Lindy jest szantażowana przez władzę, bo ma córkę w Hamburgu, do której nie może wyjechać. Wiadomo. Jak się później okazuje, ta córka jest w ciąży, ale wstydziła się powiedzieć ojcu, bo zapłodnił ją... Nigeryjczyk. Który spierdolił i ją zostawił, lol :D
A sam zamach polega na tym, że Linda nie dosyć, że nie zabija Agczy, to jeszcze ratuję JP2. Zamiast zastrzelić zamachowca po tym, jak ten strzeli do Ojca Świętego, to strzela wcześniej w rękę papieża, przez co Ali później pudłuje. Tym samym postać Lindy przebacza Kościołowi - dlaczego? Ano dlatego, że ksiądz gwałcił mu brata i on później pisał do kardynałów, w tym do Wojtyły, ale ci go olali. Sam też zabił księdza widelcem, jak miał 11 lat XD
Jak komuś nie podobała się muzyka w nowym filmie PTA, to niech odpali tę z tego filmu. Została chyba zajumana z jakiegoś starego niemieckiego pornosa z lat 90.
Wyższa szkoła filmowego i przede wszystkich scenariopisarskiego rzemiosła. 3/10 - bo Woronowicz spoko.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-09-2025, 10:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2025, 10:51 przez Pelivaron.)





