Negrin napisał(a):w kinie opowiedziano już o wszystkim i to sto pięćdziesiąt razy, więc nie w tym rzecz, O CZYM mówisz, a JAK. Aronofsky'emu udało się z tych klisz zbudować bardzo prawdziwą w swoim wydźwięku opowieść -- owszem, byłaby nieporównywalnie mniej prawdziwa, gdyby nie niósł jej na swoich barkach Rourke. Ujmę to tak: jak myślisz, skąd się biorą te wszystkie klisze? Powiem krótko (krótko, bo naprawdę nie uważam, żeby tu było o czym dyskutować): z życia. Jeszcze raz przejrzałem Twoją staranną listę i nie ma tam praktycznie niczego fałszywego. Na tym polega sztuka, że z przysłowiowych "okruchów życia" można zmontować film telewizyjny, który poleci w tvn7, a można zmontować kopiące po jajach dziełko. Aronofsky kopie po jajach.
Lepiej bym tego nie ujal.
17-01-2009, 13:23





