(04-10-2025, 17:47)Dr Strangelove napisał(a): Na pewno każdy kto to obejrzał do końca powinien z automatu dostać dyplom kulturoznawstwa.
Ja obejrzałem i nawet mi się podobał w tej inności. Ale zgoda, że to mocno hermetyczna rzecz.
(05-10-2025, 01:56)michax napisał(a): Oglądałem dawniej tyle razy, ale widocznie wciąż za mało, bo w głowie mam głównie zastanawiającego się nad samobójstwem Mela Gibsona i że jest to dość mroczny film, a cały humor wprowadził w dwójce głównie Joe Pesci.
Pierwsze dwie części są ogółem mroczne (a dwójka dodatkowo bardzo krwawa), tylko - no właśnie! - niepozbawione komediowych elementów. W dwójce jest ich więcej, bo sam Pesci jest zabawny, ale i w jedynce nie brakuje humoru, choćby i w samych dialogach między Riggsem i Murtaugh.
(21-07-2024, 17:04)Melvin27 napisał(a): Twisters
Wróciłem chwilę temu z kina więc wypadałoby coś o tym filmie napisać. I przede wszystkim muszę przyznać że podobało mi się to bardziej niż jedynka. Fajne było przede wszystkim to, że naprawdę dużo się tu dzieje jeśli chodzi o tornada. Jest ich parę i są odpowiednio rozstawione przez co nie miałem żadnego przesytu. Odpowiednio przedstawiono też ich wagę i znaczenie, niszczą budynki, zabijają ludzi, ogólnie czuć ich moc.
Dwójka głównych bohaterów też na plus ale chyba wolę bardziej Paxtona i Hunt, wraz z ich ekipą.
7/10
No niestety do oryginału nie ma to startu. Nie żeby film z 1996 był jakiś wybitny, ale jednak tam same postacie na drugim planie były jakieś i dodawały kolorytu, a tutaj totalne drewna i kartony, wliczając w to główną bohaterkę, która oczywiście jest tak zajebista, że wystarczy, iż popatrzy na liścia czy układ trawy smaganej wiatrem i już wszystko wie o tornadzie. Pewnie dlatego przewodzi facetom, których ekipa składa się z naukowców z NASA, nie robiących totalnie nic przez cały film (wątek wojskowego sprzętu to już zupełne WTF?). Śmiesznie wypada też motyw przewodni w postaci empatii - za każdym razem, gdy bohaterowie muszą zrobić coś ważnego, górę bierze czynnik ludzki, bo przecież trzeba pomóc ludziom z pobliskiego małego miasteczka. Następuje cięcie i widzimy jak nasza heroina dzielnie podaje ofiarze tornada jakąś książkę xD W innym miasteczku brygada RR zawiaduje ruchem mieszkanców, którzy zapewne pogubiliby się bez tej walecznej pomocy. Ale najbardziej rozbroiło mnie sprzedawanie koszulek na miejscu przejścia tornada i fakt, że ktoś je kupuje xD
Wątek rodzinny jest niewiele lepszy, niezręczny i lepiony na ślinę tylko po to, żeby było jakieś backstory.
Ale najgorszym grzechem tej produkcji jest zbagatelizowanie zagrożenia. W "jedynce" czuć było siłę każdego tornada, nawet najsłabszego - latały ciągniki, wiatr piździł wokół aż miło, wszystko się ruszało, a Paxton i spółka faktycznie walczyli o życie. Tutaj bohaterowie sami wjeżdżają centralnie w trąbę powietrzną i niewiele się dzieje. Dość zresztą napisać, że główna bohaterka przeżywa, bo trzyma się tymi chudymi rączkami jakiejś szyny, podczas gdy faceta leżącego centralnie na niej z łatwością wywiewa w kosmos. Meh.
Na plus kolorystyka - w końcu mainstreamowy film, który wyglądał w miarę naturalnie (pomijając CGI everywhere!) i nie kłuł w oczy! - oraz świetny soundtrack z pogranicza country.
5/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
05-10-2025, 16:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2025, 16:24 przez Mefisto.)





