(04-10-2025, 01:48)slepy51 napisał(a): "Play Dirty" (2025)
Najnowszy film Shane'a Blacka, tym razem nakręcony dla Amazona z Marki Markiem w roli Parkera (ostatnio grał go Statham a wcześniej Gibson, tyle że tam dla zmyłki dali mu na imię Porter), chociaż bardziej wypadałoby napisać, że z Marki Markiem w roli Marki Marka - gość po prostu od kilkunastu filmów gra tę samą rolę i nie inaczej jest tutaj, totalnie nie czuć, że to jakaś inna postać niż te z jego poprzednich filmów trzepanych prosto na streaming.
Fabuły nie ma co przytaczać, wystarczy napisać, że w typowym dla Blacka stylu akcyjka dzieje się w święta i jest kilka niezłych, zabawnych dialogów czy pomysłów. Ale to chyba wszystkie plusy, jakie jestem w stanie wymienić, bo film jest na maksa typowym dla głównego aktora przeciętniakiem - niby Black próbował nadać mu jakąś swoją tożsamość ale wszystko to gdzieś zostało zakopane pod toną kiepskiego CGI i durnych scen akcji nakręconych z użyciem tegoż.
Można obejrzeć jakby się komuś bardzo nudziło, pytanie brzmi - po co? Poziom "Payback" nieosiągalny, nawet nie wiem, czy ten bieda akcyjniak z Jasonem i J.Lo nie był ciekawszy.
(04-10-2025, 03:33)michax napisał(a): - Play Dirty (2025)
Nie wszystko w najnowszym dziele Shane'a Blacka działa dobrze, ale jednak bym polecał obejrzeć, mimo kilku uwag. Coś mi się w tym filmie nie do końca zgadzało od początku, jakby próbował Black połączyć wodę z ogniem. Tak jakby za wszelka cenę chciał połączyć swoje poczucie humoru z historią o postaciach, których nie da się lubić, bo tak naprawdę to jest historia o złodziejach i przestępcach, którzy się nie patyczkują. Nie tylko główny bohater, ale wszyscy nie maja problemów z zabijaniem, jeśli ktoś ma zginąć to Parker i reszta zabijają bez mrugnięcia okiem, a Black dodaje dowcipy do tych scen i w niektórych scenach zabójstw humor działa, a w innych nie działa. Na siłę Black chce żebym polubił Parkera co mu się udaje, choć nie jest to jego zasługa. Parkera polubiłem, ale nie dlatego, że to tak sympatyczna postać, tylko dlatego że lubię Marka Wahlberga, a jest w tym filmie typowym Markiem Wahlbergiem, gra tak jak w większości filmów, a jednocześnie on za nic nie pasuje mi do tej roli. W tej roli idealnie odnalazł by się Mel Gibson.
No i sprawdziłem po seansie i jest to film oparty na serii książek o tym antybohaterze i ta seria doczekała się już kilku adaptacji i jedną z nich był film Godzina zemsty właśnie z Melem Gibsonem (a jak doczytałem to grali go też Lee Marvin w Zbiegu z Alcatraz, którego to filmu remakiem był film z Melem, Robert Redford w Diamentowej gorączce, Martin Lawrence w Sądnym dniu, Duvall w Porachunkach, ale w żadnych z tych filmów nie nazywał się Parker).
Dawno tą dobrą produkcję z Gibsonem widziałem, ale jeśli był tam humor, to wydaje mi się, że nie taki jaki jest w filmach Shane'a Blacka tylko bardzo czarna komedia. I z tego co się dowiedziałem o tej serii książek, są to mroczne powieści, a Parker to jest skur...., którego nie da się lubić, którego otaczają dranie równie groźne co on. No i Black połączył taką historię z klimatem swoich produkcji, więc akcja dzieje się oczywiście w Boże Narodzenie, są dowcipne riposty, a przynajmniej chciałby Black, żeby takie byly bo raz działają, a innym razem nie działają.
Mark za bardzo nie pasuje mi do głównej roli, ale mamy Lakeitha Stanfielda, Rose Salazar, Tony Shalhouba. No i oni dużo lepiej przypasowali mi do swoich ról. Nie przeszkadza mi też CGI w scenach pościgów, które są dość kreatywne. Shane Black miał dość karkołomny pomysł żeby taką historię mroczną z antybohaterem podlać jednak humorem. No i jakoś mu się to udało, ale szwy widać. Wygląda na to, że najnowszy film Blacka, to jest ten, który nikomu się nie podoba, a nawet jego Predator to znajdę kilka osób, którym przypadł do gust (dla mnie średniak). No i wychodzę ja i mówię, że nieźle się bawiłem na Nieczystej grze, więc mogę być jedyny, który ma coś dobrego o tym filmie do powiedzenia.
Film spotkał by się z dużo lepszym przyjęciem, gdyby Black zrobił produkcje mroczną, odszedł całkowicie od swojego stylu, bo tak to większość widzów nie do końca będzie wiedzieć, co za film ogląda, czy komedie sensacyjna, czy poważne kino akcji, gdzie przy zabijaniu to nikomu nawet powieka nie drgnie. A że potrafi napisać poważne kino akcji to pokazał scenariuszem do pierwszej Zabójczej broni, w której w ogóle nie było humoru, to była najmroczniejsza część ze wszystkich. Ocena: 6/10.
PS. A dopiero teraz zauważyłem opinię slepego51, ale już nie będę zmieniał tekstu mojego. Dopiszę tylko że nie wiedziałem, nie znalazlem takiej info, że film ze Stathamem to też adaptacja jednej z książek o Parkerze.
Hmm..
Zaciekawiony zerknąłem bo fajne nazwiska, także w epizodach.. no i.. zdecydowanie nie zgadzam się z Moimi Szacownymi Forumowymi Kolegami ^^
Pierwsza rzecz, nie widzę tu żadnych prób nadania własnej tożsamości czy szwów. To jest typowy "shanoblackowy" i "lethaweaponowy" produkt. Widać że po prostu próbowano tutaj zrobić "następną Zabójczą Broń" i już przy lekko bondowym openingu raczej rzuca się w oczy ze Black i Wahlberg chyba liczyli na rozpoczęcie nowej (dochodowej) franczyzy. Są też tutaj np takie rzeczy jak duet białego i czarnego czy scena ze skoczkiem-samobójcą która pomimo zupełnie innego kontekstu bardzo mocno zapachniała mi pierwszą LW. Black łączy też rzeczy poważne z humorkiem dokładnie tak jak w LW.
Druga rzecz, z Marky Markiem oglądałem w ostatnich latach "The Union", "Uncharted', "Spenser Confidential". No i nie pamiętam już szczegółów tych ról ale jednak mam mocne wrażenie że choć Wahlberg nie przeobraża się kompletnie aktorsko to jest tutaj wyraźnie poważniejszy, bardziej skupiony i stonowany. Jest humor związany z jego postacią ale nie jest to humor wymagający głupkowatości od postaci, to warto mocno zaznaczyć. Co prawda nie ocieka testosteronową charyzmą twardziela i jest pozbawiony zadziorności (to zdecydowanie "siła spokoju") ale już na starcie Black wali widza łopatą w ryj ze to jest gość po którym nie widać jego (już legendarnej) reputacji i jak ktoś go ocenia tylko po wyglądzie to może się naciąć.
Natomiast znakomicie wypada jako ten gość którego wszyscy darzą sympatią/ufają mu. Co jest dużą choć niepodkreśloną częścią tej postaci. Dzięki Wahlbergowi wszystkie te relacje są całkowicie wiarygodne.
Aczkolwiek i tak film kradnie zadziorna Rosa Salazar :p
No i to prowadzi do kolejnej rzeczy - czy "tutejszego" filmowego Parkera można polubić "bez aktora" ? Oczywiście. To absolutnie klasyczny uczciwy twardziel z zasadami. Nie strzela w plecy, nie krzywdzi niewinnych, zabijać zabija masowo ale.. w samoobronie, z zemsty, w sprawach honoru. Jest twardy bo żyje w twardym świecie i ma do czynienia z twardymi ludźmi ale to "dobry chłop". Bez większych przeróbek mógłby być rewolwerowcem lub szeryfem na Dzikim zachodzie, policjantem, żołnierzem lub samurajem-roninem.
Sceny akcji są kreatywnie pomyślane i bardzo "lethalweaponowe" choć faktycznie to CGI kłuje w oczy i odbiera sporo przyjemności.
Film mnie nawet wciągnął, całkiem sporo razy się zaśmiałem, fajnie było zobaczyć np Petę Wilson czy Shalhouba i cały czas byłem ciekawy co będzie dalej z wątkiem Rosy Salazar.
Podsumowując - całkiem solidne patrzydło w stylu "Lethal Weapon", z chęcią obejrzę sequel jeśli takowy powstanie.
Ode mnie 7/10
06-10-2025, 06:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2025, 10:01 przez Rozgdz.)





