Po odwiedzeniu Christine u Medium, wracam do krótkiej piłki, a tam:
Ganja & Hess - słyszałem, że to jakiś klasyk, który rok temu włączono do National Film Registry. W roli głównej Ben z Nocy żywych trupów.
Zdecydowanie ciekawostka. Bardziej to jakiś eksperyment filmowy i odnoszę wrażenie, że w sumie nie wie czym chce być. Wątek wampiryczny prawie nie występuje i skupia się na relacji miłosnej obojgu tytułowych bohaterów. Występ pastora w sumie niepotrzebny. Ganja to wredne babsko, od razu idzie w ślinę z Hessem, przedmiotowo traktuje jego lokaja... nic dziwnego, że jej pierwszy mąż zwariował i myślał o samobóju.
Co pochwalę, to aktorstwo. Marlene Clark nie dość, że ładna to daje popis umiejętności aktorskich (zwłaszcza monolog o jej matce). I skoro to był niezależny niskobudżetowiec, to sądziłem że była naturszczykiem, zwłaszcza że trochę się ogląda to jak dokument. A nie był jej pierwszy występ, i już miała ładną karierę aktorską. Choć był kręcony na biednej kamerce, to przynajmniej kamerzysta był kompetentny i faktycznie wygląda to jak film. I są dobre zdjęcia:
W sumie przez formę skojarzył mi się z Martinem. Muzyka też pasująca do klimatu, zwłaszcza hipnotyzujące afrykańskie chórki. Afrocentryzm wydaje się szczery.
Obok oryginalnego Shafta to był mój jedyny kontakt z blaxploitation i jest to ciekawe doświadczenie oglądać afroamerykańskie kino, ale bez BLM, we wuz kangs, zwalania wszystkiego na białe diabły. No i promowanie pozytywnych wzorców, bo koleś wykształcony i tego samego wymaga od nastoletniego syna.
Raczej nie wrócę do tego i nie moja bajka, ale mogę zrozumieć skąd kulcik.
6/10
EDIT: Smile (2022) - zachęcony opiniami, że straszy, uznałem ujrzeć to. Spodziewałem się więcej ale, muszę przyznać, że faktycznie to straszy. Z początku pastelowe kolory dają ten vibe zbliżającej się grozy. A uśmiechy są tu autentycznie niepokojące. Więc człowiek się nastawia na grozę, która wszystkim działa, bo przede wszystkim robi to znienacka - jak przesłuchiwanie taśmy. Przy scenie z telefonem w nocy sam podskoczyłem (sam jumpscare był nieoczywisty). Na co miałbym narzekać, to los sierściucha przewidywalny, bo w horrorach zwierzęta nie są bezpieczne (a rozwiązanie było nieoczywiste). I mogli darować "straszny głos" uśmiechającej się istoty w scenie z terapeutką. Świetna rola Sosie Bacon. Z chęcią ujrzę sequel. Choć obawiam się, że może być repetetywne, zwłaszcza że ogłosili już trójkę.
8/10
Ganja & Hess - słyszałem, że to jakiś klasyk, który rok temu włączono do National Film Registry. W roli głównej Ben z Nocy żywych trupów.
Zdecydowanie ciekawostka. Bardziej to jakiś eksperyment filmowy i odnoszę wrażenie, że w sumie nie wie czym chce być. Wątek wampiryczny prawie nie występuje i skupia się na relacji miłosnej obojgu tytułowych bohaterów. Występ pastora w sumie niepotrzebny. Ganja to wredne babsko, od razu idzie w ślinę z Hessem, przedmiotowo traktuje jego lokaja... nic dziwnego, że jej pierwszy mąż zwariował i myślał o samobóju.
Co pochwalę, to aktorstwo. Marlene Clark nie dość, że ładna to daje popis umiejętności aktorskich (zwłaszcza monolog o jej matce). I skoro to był niezależny niskobudżetowiec, to sądziłem że była naturszczykiem, zwłaszcza że trochę się ogląda to jak dokument. A nie był jej pierwszy występ, i już miała ładną karierę aktorską. Choć był kręcony na biednej kamerce, to przynajmniej kamerzysta był kompetentny i faktycznie wygląda to jak film. I są dobre zdjęcia:
W sumie przez formę skojarzył mi się z Martinem. Muzyka też pasująca do klimatu, zwłaszcza hipnotyzujące afrykańskie chórki. Afrocentryzm wydaje się szczery.
Obok oryginalnego Shafta to był mój jedyny kontakt z blaxploitation i jest to ciekawe doświadczenie oglądać afroamerykańskie kino, ale bez BLM, we wuz kangs, zwalania wszystkiego na białe diabły. No i promowanie pozytywnych wzorców, bo koleś wykształcony i tego samego wymaga od nastoletniego syna.
Raczej nie wrócę do tego i nie moja bajka, ale mogę zrozumieć skąd kulcik.
6/10
EDIT: Smile (2022) - zachęcony opiniami, że straszy, uznałem ujrzeć to. Spodziewałem się więcej ale, muszę przyznać, że faktycznie to straszy. Z początku pastelowe kolory dają ten vibe zbliżającej się grozy. A uśmiechy są tu autentycznie niepokojące. Więc człowiek się nastawia na grozę, która wszystkim działa, bo przede wszystkim robi to znienacka - jak przesłuchiwanie taśmy. Przy scenie z telefonem w nocy sam podskoczyłem (sam jumpscare był nieoczywisty). Na co miałbym narzekać, to los sierściucha przewidywalny, bo w horrorach zwierzęta nie są bezpieczne (a rozwiązanie było nieoczywiste). I mogli darować "straszny głos" uśmiechającej się istoty w scenie z terapeutką. Świetna rola Sosie Bacon. Z chęcią ujrzę sequel. Choć obawiam się, że może być repetetywne, zwłaszcza że ogłosili już trójkę.
8/10
08-10-2025, 22:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2025, 00:59 przez OGPUEE.)
Spoiler![[Obrazek: vlcsnap-2025-10-08-13h25m46s735.png]](https://i.postimg.cc/gjmCG4ny/vlcsnap-2025-10-08-13h25m46s735.png)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-10-08-20h14m25s023.png]](https://i.postimg.cc/j2cG2N7m/vlcsnap-2025-10-08-20h14m25s023.png)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-10-08-20h20m00s381.png]](https://i.postimg.cc/C57W5DqQ/vlcsnap-2025-10-08-20h20m00s381.png)
![[Obrazek: vlcsnap-2025-10-08-21h06m35s894.png]](https://i.postimg.cc/GtKZtYyM/vlcsnap-2025-10-08-21h06m35s894.png)





