Szczerze mowiąc myslalem ze Aronofsky zrobi nieco odwazniejszy i niekonwencjonalny film -nie wiem czy nie przyczyniło sie do tego powszechne niezrozumienie jego poprzedniego filmu, w kazdym razie "The Wrestler" to typowe "kopiuj -wklej". To wszystko juz było -film ogląda sie bez wiekszego zaskoczenia, wiedzac dokładnie co bedzie za chwilę -podobnie było przez pierwsza połowe "Million Dollar Baby", po czym nastapił twist który wywrócił cała fabułę do góry nogami - i moze takiego czegos wlasnie tutaj brakuje. Nie wiem, ale mam wrazenie ze ten film został dosc cynicznie skrojony pod Oscary -Rourke zagrał swietnie -w sumie niezbyt wiele tu pokazuje, ale on akurat gra tutaj samego siebie. Ta rola została chyba napisana specjalnie pod niego - moze jest w tym jakis element autoironii -facet który swiecił triumfy w latach 80, nie potrafiący zupełnie odnalezc sie w dzisiejszych czasach (scena z nintendo i wykład na temat muzyki w barze).
Najlepszy moment -finałowa scena na ringu i ostatnie spojrzenie na drzwi w których przed chwilą stała Cassidy.
Najlepszy moment -finałowa scena na ringu i ostatnie spojrzenie na drzwi w których przed chwilą stała Cassidy.
You Are What You Watch
19-01-2009, 12:52





