(20-10-2025, 19:09)OGPUEE napisał(a): O, nawet nie wiedziałem, że u nas emisję miał ten serial z lat 60. Sądziłem, że franczyza zadebiutowała u nas za sprawą filmu kinowego.Znajomy mi o tym serialu opowiadał bo pamięta i żył wtedy przede wszystkim a były to lata 67-68. Rzecz podobno nosiła tytuł Belfegor czyli upiór Luwru a już czołówka, jak sam mi teraz pisze, była okropna :O, w sensie niepokojąca a nie do dupy
Cytat:Werewolf in London - pierwszy Universal o wilkołaku (czy film, nie wiem). Jest ciekawy ujrzenia ze względu za inne podejście do wilkołactwa niż dekadę później (jak czytałem w Wolfmanie z Chaneyem cały wilkołaczy lore to była twórczość własna). Tu wilkołak ma świadomość kim jest i jest cywilizowany, bo przed wyjściem zakłada kaszkiet i płaszcz :) i nie rozrywa ciuchów podczas przemiany (podobnej do tej Jekylla i Hyde'a). I kolo wypuszcza jednego wilka z klatki zoo, by go wrobić w zagryzienia ludzi (dobra, za robienie złego PR-u temu biednemu zwierzęciu należy mu kulka). I w przeciwieństwie do filmu Chaneya wilkołaki nie mają różnych leveli w przemianie. Nie spodziewałem się, że to rozpocznie się wstępem z Tybetu, bo horrorowo ten region kojarzy się z innym futrzanym potworem. I też sajfaj, bo gościu ma u siebie prototyp Skype'a. Z kolei fani gatunku będą zadowoleni, bo bardzo szybciutko pokazują kudłacza. I budżet musiał być dobry, bo wzięli autentyczne wilki do zagrania tych z zoo.Ogólnie zgoda, niezła, ale niedogotowana rzecz, dużo akcji i pamiętam, że jakaś doza brutalności tam była. Za to Wilkołaki z wyglądu wyglądały demonicznej, groźniej niż Chaney Młodszy kilka lat później. Na pewno lepsze to niż She-Wolf of London
Co do reszty, to raczej ma się do czynienia z ramotką, która służyła jako prosty straszak do rozluźnienia. Jest kiepskie aktorstwo głównego bohatera, a damy grają jak z kreskówki lub screwball comedy (zwłaszcza żona głównego bohatera). Szybko się domyśliłem co byłem twistem już przy pierwszej wskazówce, bo to było zbyt oczywiste. Jak to lata 30./40., design wilkołaka taki sobie i wygląda jak ten ze Scooby Doo, gdzie jesteś?; pewien jestem, że twórcy przy jednym odcinku z tego filmu brali inspiracje. Nawet dobrze, bo to był mój ulubiony odcinek. I mimo wszystko, film nie był jakiś zły i przy paru szlifach byłby równie kultowy co inne universalowe horrory.
6/10
21-10-2025, 11:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2025, 11:53 przez samuuel.)





