Lakeview Terrace z roku 2008
Patrick Willson vs Samuel. L. Jackson. Bohater grany przez Willsona wprowadza się do dzielnicy Lakeview, i ma ciekawego i wk*rwiającego sąsiada w postaci hiper-aktywnego policjanta, którego gra Jackson. Wychodzą różne kasy i akcje. Nie jest to wielkie kino czy ambitne, ale zrealizowane z pazurem: relacja sąsiadów praktycznie zawsze jest mocno niekomfortowa i jest to dobrze ukazane. Takie kino moralnego niepokoju przedstawione z dużą dozą naturalności, bo nie czuć tutaj fałszu czy jakichś sztucznych zagrań. Podobało mi się, ale nie wrócę do tego filmu, bo oglądało się "nieprzyjemnie" (co jest plusem w tej tematyce). Daję 7/10, bo to dobry obyczaj.
Crazy, stupid, love z roku 2011
Steve Carell i Ryan Gosling w komedii romantycznej dla dorosłych. Bohater grany przez Carella dowiaduje się, że jego żona chce rozwodu. Po wizycie w barze poznaje casanovę (gra go Gosling) i uczy się odkrywać w sobie pokłady męskości, a przy okazji poznajemy poboczne wątki młodej babki, niani i syna. Takie to nijakie - dłużył mi się ten film, humor sytuacyjny z rzadka do mnie trafiał, ale akurat końcówka z mini-twistem mnie rozbawiła. Obejrzeć, zapomnieć. 4/10
Czwartkowy klub zbrodni z roku 2025.
Netflix i Amblin Entertaiment połączyli siły, zatrudnili starych wyjadaczy do głównych ról (Brosnan, Mirren, Kingsley), za muzykę odpowiada Thomas Newman czyli poważne nazwiska. A film o tym, jak grupka emerytów w domu starców rozwiązuje zagadkę kryminalną jest hm, "sympatyczny" o, co. Taki hallmarkowy znak jakości w realizacji z dość prosta fabułą i kilkoma tajemnicami. Dobre do obiadu, raczej 5/10 za detektywistyczne zdolności bohaterki granej przez Mirren. Kingsley kompletnie niewykorzystany.
Patrick Willson vs Samuel. L. Jackson. Bohater grany przez Willsona wprowadza się do dzielnicy Lakeview, i ma ciekawego i wk*rwiającego sąsiada w postaci hiper-aktywnego policjanta, którego gra Jackson. Wychodzą różne kasy i akcje. Nie jest to wielkie kino czy ambitne, ale zrealizowane z pazurem: relacja sąsiadów praktycznie zawsze jest mocno niekomfortowa i jest to dobrze ukazane. Takie kino moralnego niepokoju przedstawione z dużą dozą naturalności, bo nie czuć tutaj fałszu czy jakichś sztucznych zagrań. Podobało mi się, ale nie wrócę do tego filmu, bo oglądało się "nieprzyjemnie" (co jest plusem w tej tematyce). Daję 7/10, bo to dobry obyczaj.
Crazy, stupid, love z roku 2011
Steve Carell i Ryan Gosling w komedii romantycznej dla dorosłych. Bohater grany przez Carella dowiaduje się, że jego żona chce rozwodu. Po wizycie w barze poznaje casanovę (gra go Gosling) i uczy się odkrywać w sobie pokłady męskości, a przy okazji poznajemy poboczne wątki młodej babki, niani i syna. Takie to nijakie - dłużył mi się ten film, humor sytuacyjny z rzadka do mnie trafiał, ale akurat końcówka z mini-twistem mnie rozbawiła. Obejrzeć, zapomnieć. 4/10
Czwartkowy klub zbrodni z roku 2025.
Netflix i Amblin Entertaiment połączyli siły, zatrudnili starych wyjadaczy do głównych ról (Brosnan, Mirren, Kingsley), za muzykę odpowiada Thomas Newman czyli poważne nazwiska. A film o tym, jak grupka emerytów w domu starców rozwiązuje zagadkę kryminalną jest hm, "sympatyczny" o, co. Taki hallmarkowy znak jakości w realizacji z dość prosta fabułą i kilkoma tajemnicami. Dobre do obiadu, raczej 5/10 za detektywistyczne zdolności bohaterki granej przez Mirren. Kingsley kompletnie niewykorzystany.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
24-10-2025, 06:48





