Mr. Scrosese - pierwsze cztery odcinki wydają się doskonałym portretem Scorsese i jego filmografii - do okolic Kasyna jest znakomicie, każdy film jest porządnie omówiony, a później przychodzi odcinek piąty, który w godzinkę próbuje opowiedzieć prawie 30 lat dalszej kariery Marty'ego, co jest zupełnie bez sensu i nie wiem jak ktoś mógł zatwierdzić taki scenariusz. Całość wygląda tak, jakby miało być odcinków osiem, ale po pierwszych czterech reżyser straciła zapał i postanowiła cztery kolejne skumulować w jednym. Dam 7/10 bo jednak spora przyjemność w oglądaniu tego.
Dwie refleksje: pierwsza, to kompletnie nie wiedziałem, że w młodości (przed Wściekłym bykiem) Scorsese był takim ćpunem, jest tam przytoczona historia o wizycie w szpitalu, kiedy chłop się prawie przekręcił od koksu. Tym bardziej jest to niesamowite, że takie ekscesy z młodości zupełnie nie wpływają na jego formę na starość, bo 83 lata na karku, a energii wciąż sporo i umysł, pamięć jak żyleta - pozazdrościć genów. Druga kwestia, to jego pozycja w Hollywood: pomimo zrobienia legendarnych filmów, kilku hitów kasowych (chociaż wiadomo, że nie na skalę Spielberga, czy chociażby Coppoli) on wciąż musiał walczyć o sfinansowanie kolejnych projektów, a już najbardziej mnie zdziwiło to, że producenci odrzucali Wilka z Wall Street ze względu na nieprzyzwoite sceny - no aż się wierzyć nie chce, że w okolicach 2012 można mieć podejście jak z lat 70. i nie wierzyć, że DiCaprio ze Scorsese plus poczytna książka o ekscentrycznym graczu giełdowym to będzie hit.
Dwie refleksje: pierwsza, to kompletnie nie wiedziałem, że w młodości (przed Wściekłym bykiem) Scorsese był takim ćpunem, jest tam przytoczona historia o wizycie w szpitalu, kiedy chłop się prawie przekręcił od koksu. Tym bardziej jest to niesamowite, że takie ekscesy z młodości zupełnie nie wpływają na jego formę na starość, bo 83 lata na karku, a energii wciąż sporo i umysł, pamięć jak żyleta - pozazdrościć genów. Druga kwestia, to jego pozycja w Hollywood: pomimo zrobienia legendarnych filmów, kilku hitów kasowych (chociaż wiadomo, że nie na skalę Spielberga, czy chociażby Coppoli) on wciąż musiał walczyć o sfinansowanie kolejnych projektów, a już najbardziej mnie zdziwiło to, że producenci odrzucali Wilka z Wall Street ze względu na nieprzyzwoite sceny - no aż się wierzyć nie chce, że w okolicach 2012 można mieć podejście jak z lat 70. i nie wierzyć, że DiCaprio ze Scorsese plus poczytna książka o ekscentrycznym graczu giełdowym to będzie hit.
26-10-2025, 13:25





