Powtórka po chyba ponad 15 latach.
I cóż. Film jest dalej super, nie dziwi mnie że Farrel otworzył sobie tym tytułem wrota do Hollywood. Młody, zawadiacki, przystojny i charyzmatyczny - jego bohater to perfekcyjna mieszanka pod bulwarówki. Oczywiście na całość patrzy się z lekkim uśmiechem w kontekście przemijającej epoki - tu ktoś czyta gazetę, tam jakiś dziadek rozmawia przy witrynie sklepowej, a na dodatek eksponat główny tej historii czyli budka telefoniczna będąca epicentrum całej historii to echo starego świata. W skrócie - stare, dobre czasy, sprzed ataku na WTC.
Scena otwierająca jest na swój sposób monumentalna bo rozgrywa się na Times Square przy całym akompaniamencie taksówek, przechodniów, hałasu i jeszcze dynamicznego dialogu Farrela z swoimi klientami. Zakończenie? Kiedyś byłem na nie zły, ale dzisiaj stoję raczej po stronie "jest po prostu ok" bo nie ma tu 100% happy endu.
8/10
I cóż. Film jest dalej super, nie dziwi mnie że Farrel otworzył sobie tym tytułem wrota do Hollywood. Młody, zawadiacki, przystojny i charyzmatyczny - jego bohater to perfekcyjna mieszanka pod bulwarówki. Oczywiście na całość patrzy się z lekkim uśmiechem w kontekście przemijającej epoki - tu ktoś czyta gazetę, tam jakiś dziadek rozmawia przy witrynie sklepowej, a na dodatek eksponat główny tej historii czyli budka telefoniczna będąca epicentrum całej historii to echo starego świata. W skrócie - stare, dobre czasy, sprzed ataku na WTC.
Scena otwierająca jest na swój sposób monumentalna bo rozgrywa się na Times Square przy całym akompaniamencie taksówek, przechodniów, hałasu i jeszcze dynamicznego dialogu Farrela z swoimi klientami. Zakończenie? Kiedyś byłem na nie zły, ale dzisiaj stoję raczej po stronie "jest po prostu ok" bo nie ma tu 100% happy endu.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-11-2025, 09:35





