Freaks z roku 2020 - niemieckie kino o superbohaterach (na Netflix)
Niemcy poszli w stronę supoerherosów na modłę Birda i zrobili niemieckich Iniemamocnych albo taki quasi-remake. Jest sobie babeczka Grażyna z Januszem i Synem i ta Grażka spotyka w pracy menela, który wmawia jej że jest "jedną" z nich i potem że ma super moce. Ale bierze jakieś tabsy, które te moce mają tłumić. Bo się okazuje, że rządy wszystkich krajów wiedzą o superbohaterach tylko tłumią ich wolę itd. Nie powiem, podejście jakby świeższe. Kino nie jest efekciarskie, tylko raczej europejskie, rola główna fajnie obsadzona bo Grażka daje radę. W między czasie pojawiają się jakieś systemowe wiksy i fabuła skręca w dość sztampową stronę z innym superherosem, który chce odjebać Grażkę. Kino zrobione na poważnie, dla dorosłych ale bez iskry. Podobało mi się od strony koncepcyjnej - do pewnego momentu jest to jakby kopia mojej serii opowiadań sprzed 25 lat, które publikowałem tu i tam, więc tak gdzieś do 40 minuty miałem WTFka, zwłaszcza że to kino niemieckie, a moje opowiadania właśnie działy się w Norwegii i Niemczech, więc koincydencja jest dosłownie niesamowita O.o.
Tak czy siak, lekkie to i daję 5/10. Nic specjalnego, ale przyjemna odmiana od marvelozy :D
Niemcy poszli w stronę supoerherosów na modłę Birda i zrobili niemieckich Iniemamocnych albo taki quasi-remake. Jest sobie babeczka Grażyna z Januszem i Synem i ta Grażka spotyka w pracy menela, który wmawia jej że jest "jedną" z nich i potem że ma super moce. Ale bierze jakieś tabsy, które te moce mają tłumić. Bo się okazuje, że rządy wszystkich krajów wiedzą o superbohaterach tylko tłumią ich wolę itd. Nie powiem, podejście jakby świeższe. Kino nie jest efekciarskie, tylko raczej europejskie, rola główna fajnie obsadzona bo Grażka daje radę. W między czasie pojawiają się jakieś systemowe wiksy i fabuła skręca w dość sztampową stronę z innym superherosem, który chce odjebać Grażkę. Kino zrobione na poważnie, dla dorosłych ale bez iskry. Podobało mi się od strony koncepcyjnej - do pewnego momentu jest to jakby kopia mojej serii opowiadań sprzed 25 lat, które publikowałem tu i tam, więc tak gdzieś do 40 minuty miałem WTFka, zwłaszcza że to kino niemieckie, a moje opowiadania właśnie działy się w Norwegii i Niemczech, więc koincydencja jest dosłownie niesamowita O.o.
Tak czy siak, lekkie to i daję 5/10. Nic specjalnego, ale przyjemna odmiana od marvelozy :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
14-11-2025, 13:25





