Ronin - być może oglądany w okolicach premiery robiłby większe wrażenie, ale dzisiaj jednak mnie mocno irytowały te naciągane pościgi i wpadanie na trop poszukiwanych z dupy: scena w restauracji, gdy De Niro i Reno wymyślają, że muszą szukać kobiety jeżdżącej na łyżwach to są właściwie rejony parodii kina szpiegowskiego. W ogóle to taki dziwny film, że udaje, że jest zrobiony na poważnie, ale ilość twistów sprawia, że to raczej scenariusz jakiegoś B-klasowca. Mnie irytowały te wszystkie momenty, gdy postać Skarsgårda już, już prawie, prawie została złapana, żeby jednak zniknąć za winklem i zaczynamy zabawę od nowa.
Narzekam, ale mimo wszystko jest to dobry film, francuski klimacik lat 90. niepodrabialny, nakręcone jest to bardzo solidnie, obsada znakomita (chociaż nie jestem fanem Jeana Reno i tutaj też nic specjalnego nie zagrał), ale po Frankenheimerze spodziewałem się czegoś lepszego jednak. Dam 6/10
Zdjęcia są ładne i zapewne tutaj są największe szanse na nominację Oscarową, reszta niezbyt, chociaż no Macy za drugi plan spokojnie mógłby dostać. Kolejna nijaka ocena 6/10 bo niby się dobrze oglądało, ale wiele tutaj brakuje.
Narzekam, ale mimo wszystko jest to dobry film, francuski klimacik lat 90. niepodrabialny, nakręcone jest to bardzo solidnie, obsada znakomita (chociaż nie jestem fanem Jeana Reno i tutaj też nic specjalnego nie zagrał), ale po Frankenheimerze spodziewałem się czegoś lepszego jednak. Dam 6/10
(30-11-2025, 00:31)Pelivaron napisał(a): Sny o pociągach / Train Dreams, reż. Clint Bentley, 2025Również obejrzałem, jest to niezły film, ale miałem wrażenie pewnego niedogotowania, powiem nawet ryzykownie, że to jeden z niewielu filmów, któremu dłuższy metraż wyszedłby na plus, bo kilka wątków przydałoby się rozwinąć, a tak to one się jakoś rozmywają. Nie pomaga również to, że w tak krótkim filmie reżyser musiał władować tyle flashbacków - zupełnie niepotrzebnie. Chciałbym dużo więcej scen z drwalami przy ognisku bo to najlepsze momenty filmu, a mniej rodzinnej sielanki (jak już pojawiają się porównania do Malicka, to uważam, że on pokazał tę sielankę dużo lepiej w A Hidden Life), znajomość z tą babką z wieży również tak szybko znika, no ogólnie to powinno trwać >2h. Problem mam również z czasem akcji, bo zaczynamy w trakcie I WŚ a na końcu Edgerton ogląda w TV Ziemię z kosmosu, a ja mam wrażenie, że chłop się postarzał z 10-15 lat, a nie 40 i byłem nawet trochę zdezorientowany tym który właściwie mamy teraz rok.
Nie jestem fanem kinowej poetyki, ale ten film mnie zahipnotyzował, jest cholernie przystępny, jak na poruszany temat - po prostu leniwe życie sobie płynie, nie ma konfliktów, ale są ludzkie dramaty, jest Joel Edgerton w roli życia godnej Oscara, a finałowa scena jest spektakularna.
Myślę, że to film, który może być czarnym koniem Oscarów. Oczywiście nie będzie to żaden gracz w najważniejszych kategoriach, ale nominacje jak najbardziej dostać może. Scenariusz adaptowany, może aktor, może film, może drugi plan dla Williama H. Macy'ego... Bo jeśli chodz o zdjęcia, muzykę i piosenkę, to nienominowanie "Snów o pociągach" będzie zbrodnią przeciwko ludzkości.
To jest film typu snuj, więc pewnie spotka się z mieszanymi opiniami na forum, a shamar da 3/10 albo mniej bo w tym filmie nic się nie dzieje, ale mimo wszystko polecam.
Zdjęcia są ładne i zapewne tutaj są największe szanse na nominację Oscarową, reszta niezbyt, chociaż no Macy za drugi plan spokojnie mógłby dostać. Kolejna nijaka ocena 6/10 bo niby się dobrze oglądało, ale wiele tutaj brakuje.
04-12-2025, 10:25





