Uwielbiam Vince'a, ale facet chyba sobie stroi żarty. Może po prostu nie ma pomysłu na serial i rzeczywiście chce sobie pooglądać Seehorn (kapitalną) w akcji. Technicznie jest tu oczywiście iście gilliganowsko (świetnie), sporo scen po prostu człeka cieszy, ale jako całość rozpada się niczym domek z kart; pustka pudrowana nienaganną formą. Ostatni odcinek to w połowie reportaż z National Geographic i jakkolwiek przyzwyczaiłem się do nieśpiesznego tempa spod znaku VG, to oglądając Pluribusa coraz częściej zgrzytam zębami. Oby końcówka sezonu nieco wypełniła fabularne ubytki.
13-12-2025, 02:09





