Coś w ten deseń. Tu serio wystarczyło zrobić kalkę jednej, dobrze znanej historii i opakować to klimatem gór i słowiańszczyzny. A miejscami jest taki pierdolnik, że masz wrażenie jakby historia stała cały czas w miejscu. Najlepsze jest to, że Kawulski jakby totalnie zapomina, że ma głównego bohatera i zamiast budować na nim historię to leci w wir jakiś montażowych sklejek z bandą, złolem, księdzem i innymi postaciami. A potem przypomina sobie, że jednak Dziki musi się wkurwić bo inaczej nie będzie chciał stanąć do pojedynku. I choć scena poprzedzająca finał jest dobra, to nijak ma się nie podbudowy bohatera. A sam finał też rozczarowuje, bo nie jest nawet klasycznym finałem z filmów o walce dobra ze złem. To wygląda bardziej na osadzenie XXI-wiecznych problemów mężczyzn w XVII wiecznej Polsce :)
EDIT
Przypomniałem sobie coś - Dziki to film który wraca do niechlubnej tradycji pt. "Chooya słychać w dialogach". Audio koszmarne, do tego często (w zasadzie w 98% przypadków) gdy postać A mówi do postaci B to w tle napierdala muzyka rodem z jakiegoś Braveheart czy Gladiatora.
Za to ocena leci o punkt w dół.
EDIT
Przypomniałem sobie coś - Dziki to film który wraca do niechlubnej tradycji pt. "Chooya słychać w dialogach". Audio koszmarne, do tego często (w zasadzie w 98% przypadków) gdy postać A mówi do postaci B to w tle napierdala muzyka rodem z jakiegoś Braveheart czy Gladiatora.
Za to ocena leci o punkt w dół.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
16-12-2025, 23:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2025, 23:22 przez Snappik.)





