The Squid and the Whale
Zanim Noah Baumbach zaczął robić nadęte i pretensjonalne paździerze w stylu "White Noise" czy "Jay Kelly", kręcił takie kino. "The Squid and the Whale" to piękny wstęp do późniejszego opus magnum Baumbacha, czyli "Marriage Story". Jest to film chaotyczny, szarpany i neurotyczny, ale taki ma to być film, bo tutaj reżyser pokazuje rozwód oczami dzieci, które są ofiarami walki rodziców. Wydaje mi się, że z perspektywy dziecka konflikt jest brutalny i emocjonalnie wiarygodny, ale mimo wszystko brakowało trochę spojrzenia dorosłych, szczególnie matki, która jest widziana głównie przez pryzmat gniewu ojca i doświadczeń dzieci. No i film mógłby być nieco dłuższy, bo finalnie nie daje poczucia zamknięcia tej historii i tak naprawdę konflikt zostaje otwarty. Tak czy siak, warto się zaznajomić, jak ktoś nie widział, a lubi obyczajówki :)
Zanim Noah Baumbach zaczął robić nadęte i pretensjonalne paździerze w stylu "White Noise" czy "Jay Kelly", kręcił takie kino. "The Squid and the Whale" to piękny wstęp do późniejszego opus magnum Baumbacha, czyli "Marriage Story". Jest to film chaotyczny, szarpany i neurotyczny, ale taki ma to być film, bo tutaj reżyser pokazuje rozwód oczami dzieci, które są ofiarami walki rodziców. Wydaje mi się, że z perspektywy dziecka konflikt jest brutalny i emocjonalnie wiarygodny, ale mimo wszystko brakowało trochę spojrzenia dorosłych, szczególnie matki, która jest widziana głównie przez pryzmat gniewu ojca i doświadczeń dzieci. No i film mógłby być nieco dłuższy, bo finalnie nie daje poczucia zamknięcia tej historii i tak naprawdę konflikt zostaje otwarty. Tak czy siak, warto się zaznajomić, jak ktoś nie widział, a lubi obyczajówki :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
19-12-2025, 18:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2025, 18:09 przez Pelivaron.)





