If I Had Legs I'd Kick You sprawdza się wyłącznie jako reklama antykoncepcji. Entuzjastyczne okrzykiwanie tego czegoś Uncut Gems dla matek wzbudza politowanie, gdyż oba filmy łączy głównie darcie ryja. Bohaterka wędruje ruchem spiralnym w stronę szaleństwa, ale z tego popadania w obłęd w zasadzie nic nie wynika. Zamiast próby wypowiedzenia (jakiegokolwiek) wartościowego komentarza w kwestii macierzyństwa zdecydowano się na bombardowanie widza krzykami i traumami, mającymi zapewne przykryć fabularną i intelektualną pustkę. Bachor oczywiście powinien trafić do wiadomego tematu. Irytujące, męczące gówno, 3/10. Świetna rola Byrne kompletnie zmarnowana na taki szajs. Nie do końca wiem, po co powstają takie filmy... Co prowadzi do następującego apendyksu:
[Foliowa czapka mode on]
Film napisała i wyreżyserowała kobieta nazwiskiem Bronstein; pojawia się też na drugim planie w roli kompletnie antypatycznej pani doktur (przypominała mi nieco tę sławetną aborcjonistkę z Oleśnicy). Ponoć fabułę bazowała na swoich przeżyciach z chorom curkom, no ale czujny detektyw Norton (zniszczony latami czytania tego forum) przede wszystkim zauważa niecne zamiary: obrzydzanie macierzyństwa i pochwałę aborcji. Może rzeczywiście jestem skrzywiony.
[Foliowa czapka mode on]
Film napisała i wyreżyserowała kobieta nazwiskiem Bronstein; pojawia się też na drugim planie w roli kompletnie antypatycznej pani doktur (przypominała mi nieco tę sławetną aborcjonistkę z Oleśnicy). Ponoć fabułę bazowała na swoich przeżyciach z chorom curkom, no ale czujny detektyw Norton (zniszczony latami czytania tego forum) przede wszystkim zauważa niecne zamiary: obrzydzanie macierzyństwa i pochwałę aborcji. Może rzeczywiście jestem skrzywiony.
21-01-2026, 15:21





