(24-01-2026, 15:59)Pelivaron napisał(a): 90 minut do wolności aka Marcy, czyli Timur Bekmambetov powraca!
Generalnie to jest cięzki przypadek hollywoodzkiego paździerza. Z jednej strony bawiłem się przednio na tym głupiutkim dziwadle - wystarczy nie myśleć o czym on jest, ale z drugiej uważam, ze jest to całkiem niebezpieczny film. Człowiek się moze pomylić, AI się może pomylić przy okazji inwigilacji ludzi i skazywania ich na śmierci, ale heej... AI na końcu przeprasza i się kaja, także jebać. System działa :D
Ale sam koncept mi się podobał - powstaje sąd AI (o twarzy Rebeki Ferguson), który ma wszystkie dane świata do skazywania ludzi za przestępstwa i sadzania ich na krześle śmierci. Na takie krzesło trafia Chris Pratt, który rzekomo zamordował żonę i generalnie wg AI jest winny na 96.5%. Ma 90 minut na obniżenie tych % do 92, żeby nie dostać od razu kary śmierci. Wówczas będzie normalnie proces :D Bohater Chrisa Pratta, który ma na imię... Chris zaczyna śledztwo mając wszystkie dowody, obrazy z kamer itd.
Także tego.. Bywa głupio, bywa bardzo głupio, bywa zabawnie, czasami poważnie. 17 nominacji do Oscara się należy.
obejrzane dzisiaj
niedaleka przyszłość, w której oskarżony o zabójstwo bohater ma tylko 90 minut, by przekonać opartą na sztucznej inteligencji maszynę-sędziego do swojej niewinności
dużo tutaj wykorzystaniu tej samej techniki co w Searching czy Missing
punkt wyjścia jest spoko ale później wszystko się pierdoli i jazda bez trzymanki
ogólnie film miał pokazać sytuację gdy właśnie AI przejmuje wymierzanie sprawiedliwości ale coś nie pykło, Ferguson jako chłodna AI wypada ciekawiej niż Chris Pratt, ale co ona tam miała do zagrania? sztuczny posąg, trochę mimiki i zaskoczenia
na raz można to obejrzeć aby zobaczyć jakie to bez sensu, całość bardzo chaotyczna i pozbawiona napięcia
25-01-2026, 16:59
Spoiler




