Jack Frost (1979) - lata 2023-2025 zawierały grudzień, w którym nie obejrzałem bożonarodzeniowego Rankin-Bassa :). No to teraz w 2026 roku wreszcie oglądam poklatkowego Rankin-Bassa, mianowicie w Dzień świstaka (świstak też tu występuje jako przeklęty furry). Spodziewałem się, że będzie to origin story Jacka Frosta jak w przypadku innych figur folkowych w niektórych ich animacji, a okazało się, że Jack istnieje "od zawsze" i fabuła jest o tym, że zakochuje się w śmiertelniczce i musi ocalić jej rodzinne miasto przed tyranem. Akcja dzieje się gdzieś w Łużycach, bo wieśniaki mówią jakimś germanskim akcentem, a głównym złym jest jakiś ataman kozacki. Projektowany bardzo mocno stereotypowo - dzisiaj byłoby, że... A nie, nie byłoby. USA przy swoim dzisiejszym spierdoleniu to jednak nie Polska i nie dałyby jebania o uczucia Małorosji :). Ale są mroźni Cyganie pracujący dla Pana Zimy :).
Animacja nie jest tak toporna jak w poprzednich specjałach i bywa płynna, a postacie mają czasem szerszy zakres ruchu warg. I Jack Frost jak przybiera ludzką postać, to nie ograniczają się do recoloringu kukiełki, a ma inne ciuchy. Więc jest całkiem solidnie zrealizowany. Jak się widziało inne specjały, to można się spokojnie spodziewać tego wariactwa, ale i szczerego uroku.
7/10
Animacja nie jest tak toporna jak w poprzednich specjałach i bywa płynna, a postacie mają czasem szerszy zakres ruchu warg. I Jack Frost jak przybiera ludzką postać, to nie ograniczają się do recoloringu kukiełki, a ma inne ciuchy. Więc jest całkiem solidnie zrealizowany. Jak się widziało inne specjały, to można się spokojnie spodziewać tego wariactwa, ale i szczerego uroku.
7/10
02-02-2026, 16:59





