The Housemaid (2025)
Widziałem jakieś tam pozytywne opinie i w sumie nie wiem za co - chociaż nie, wróć, wiem za co ale absolutnie się z nimi nie zgadzam. Ogólnie to taki typowy współczesny film, który chyba miał nawiązywać do odnoszących sukcesy w latach 90-tych thrillerów erotycznych, ale ani to przesadnie wciągające czy trzymające w napięciu ani tej erotyki jakoś dużo - ot, jedna scena seksu, w której Sweeney może błysnąć "aktorsko" i to tyle. Fabuła niby zagmatwana i tajemnicza, ale tylko do pewnego momentu, bo przed trzecim aktem twórcy wykładają karty na stół i zapodają dwie mega długie retrospekcje, żeby każdy zrozumiał o co chodzi i kto tutaj tak naprawdę jest tym złym. Cały twist jest oczywisty i jeśli ktoś widział więcej niż dwa filmy w swoim życiu raczej nie powinien być zaskoczony tym bardziej, że po nim wjeżdża na pełnej PRZEKAZ, który jest kładziony widzowi do łba z subtelnością młota pneumatycznego.
Nie ma żadnych niedomówień, jakiejś choćby mgiełki tajemnicy - nie, wszystko zostaje wyjaśnione jak krowie na rowie i sprowadzone do kreskówkowego wręcz finału z kuriozalną ostatnią sceną zwiastującą sequel a być może nawet całą serię tego typu opowieści. Jeśli komuś bardzo się nudzi może od biedy sobie obejrzeć, bo aktorstwo jest na poziomie (bardzo dobra Seyfried) ale nie liczcie na coś choćby niezłego bo to właśnie taki typowy współczesny filmowy wytwór dla niezbyt wymagającego odbiorcy skręcony w taki sposób, żeby ten niezbyt wymagający odbiorca się nie pogubił w tych wszystkich zaskoczeniach i niespodziankach, jakie przyszykowali dla niego twórcy. Zdecydowanie bliżej "Pomocy domowej" do takiego typowego, zużytego kioskowego Harlequina niż reżyserskiej czy czysto filmowej maestrii "Nagiego instynktu".
Widziałem jakieś tam pozytywne opinie i w sumie nie wiem za co - chociaż nie, wróć, wiem za co ale absolutnie się z nimi nie zgadzam. Ogólnie to taki typowy współczesny film, który chyba miał nawiązywać do odnoszących sukcesy w latach 90-tych thrillerów erotycznych, ale ani to przesadnie wciągające czy trzymające w napięciu ani tej erotyki jakoś dużo - ot, jedna scena seksu, w której Sweeney może błysnąć "aktorsko" i to tyle. Fabuła niby zagmatwana i tajemnicza, ale tylko do pewnego momentu, bo przed trzecim aktem twórcy wykładają karty na stół i zapodają dwie mega długie retrospekcje, żeby każdy zrozumiał o co chodzi i kto tutaj tak naprawdę jest tym złym. Cały twist jest oczywisty i jeśli ktoś widział więcej niż dwa filmy w swoim życiu raczej nie powinien być zaskoczony tym bardziej, że po nim wjeżdża na pełnej PRZEKAZ, który jest kładziony widzowi do łba z subtelnością młota pneumatycznego.
Nie ma żadnych niedomówień, jakiejś choćby mgiełki tajemnicy - nie, wszystko zostaje wyjaśnione jak krowie na rowie i sprowadzone do kreskówkowego wręcz finału z kuriozalną ostatnią sceną zwiastującą sequel a być może nawet całą serię tego typu opowieści. Jeśli komuś bardzo się nudzi może od biedy sobie obejrzeć, bo aktorstwo jest na poziomie (bardzo dobra Seyfried) ale nie liczcie na coś choćby niezłego bo to właśnie taki typowy współczesny filmowy wytwór dla niezbyt wymagającego odbiorcy skręcony w taki sposób, żeby ten niezbyt wymagający odbiorca się nie pogubił w tych wszystkich zaskoczeniach i niespodziankach, jakie przyszykowali dla niego twórcy. Zdecydowanie bliżej "Pomocy domowej" do takiego typowego, zużytego kioskowego Harlequina niż reżyserskiej czy czysto filmowej maestrii "Nagiego instynktu".
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
04-02-2026, 12:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2026, 13:06 przez slepy51.)






